niedziela, 2 grudnia 2012

Mysia Marysia i poducha przy której się namęczyłam co nie miara

Przedstawiam Wam mysię... mysię Marysię :D

moje dziecko oszalało na jej punkcie :D a to najważniejsze :D


a tu mamy rękę pomocnika :)



A tu poducha świąteczna - tym razem dla mnie coś :D 
gwoli sprostowania... ona jest prosta, tylko ja coś zdjęć nie potrafię robić ;/




Ma piękny zielony kolor... naprawdę. Jestem z niej mega zadowolona - jeszcze tylko jedną do pary muszę zrobić, i będzie cudnie wyglądać na kanapie :)
Z poduchą były niezłe przeboje - ze 3 razy pękła mi nitka w owerlocku ;/ wrrr... a do tego robiłam ją na raty i co odeszłam od maszyny to po powrocie jakimś cudem źle wszystko fastrygowałam i masz ci babo los prucie mnie potem czekało ech ech cos mi nie idzie szycie świątecznych rzeczy... mam jeszcze do obfotografowania fartuszek świąteczny i skarpety na prezenty, ale to już jutro przy lepszym świetle :)

tymczasem miłego - lecę dziecko kąpać i oglądać serial, który mnie strasznie wciągnął :D 
a to rzadkość, żebym zarywała z tego powodu noce :D heheh

4 komentarze:

  1. Najważniejsze, że dziecko uszczęśliwione :)
    A poduchy już w świątecznym klimacie?

    OdpowiedzUsuń
  2. już już a raczej mam wrażenie dopiero :D

    hehehe tempo mojego szycia ostatnio mnie nie powala :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodziutka Mysia:)Nic dziwnego,że dziecię oszalało na jej punkcie:)Świąteczna podusia wygląda uroczo,śliczna tkanina.Pozdrawiam i zapraszam na moją rozdawajkę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę :) Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad, w postaci komentarza :)