U Wiesi na blogu przeczytałam kilka dni temu o rozpoczynającej się zabawie, w ramach której Wiesia zrobiła pikowaną poduszkę, na którą jak patrzę, to za każdym razem mi szczęka opada :D
Lubię pikować z wolnej reki, ale jakoś ostatnio robiłam projekty, gdzie bardziej pasowały mi geometryczne wzory robione zwykłą stopką z górnym transportem.
Uznałam, że to będzie świetna zabawa, a jednocześnie mobilizacja, żeby trochę wprawić rękę.
Wybrałam materiały przeznaczone na ścinki, pod spód dałam zwykły polar - no wiecie ćwiczyć małym kosztem miałam :D Ale na końcu stwierdziłam, że całkiem całkiem mi to wyszło :D poducha byłaby z tego mała, więc (chyba??) zostanie to serucho przeznaczone na podkładkę - tylko gdzie ja ją wykorzystam?? ehhhh... Rada przynajmniej z tego jestem, że usiadłam i tak z głowy zaczęłam pikować :D Jedynie zmywalnymi pisakami narysowałam sobie krzyż na środku tkaniny, żebym wiedziała, gdzie mniej więcej wypada środek.
Efekt poniżej :)
Pikowałam cieniowanymi nićmi firmy Coast -> do kupienia w sklepie www.b-craft.pl :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawa. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 stycznia 2015
sobota, 20 grudnia 2014
Jakieś 30minut relaksu
Moje cudowne, kochane i zazwyczaj grzeczne dzieci dały mi dziś taaak popalić, że naprawdę myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. I gdy tylko zasnęły na drzemce, to czym prędzej pobiegłam do pracowni odreagować. To było najmilsze pół godziny dzisiejszego dnia :D
Powstała tunika dla złośnicy ;)
Powstała tunika dla złośnicy ;)
piątek, 19 grudnia 2014
Zabawa u Jednoiglca
Wiele z moich ulubionych blogerek już wie, że u Jednoiglca nie tylko można teraz wygrać super nagrody, ale przede wszystkim skorzystać z darmowych przepięknych bloków! :D
I w zależności od użytych tkanin, mogą być one bardziej lub mniej, a nawet wcale nieświąteczne :)
Moją poduchę z turkusowa gwiazdą betlejemską już widzieliście. Dziś oficjalnie zgłaszam ją do zabawy, choć z tego co widzę to już konkurencja wymiata :) ale co tam - grunt to dobrze się bawić i ciągle podnosić swoje kwalifikacje :) gonimy króliczka nie?
Inne prace zgłoszone do konkursu możecie podejrzeć TU
I w zależności od użytych tkanin, mogą być one bardziej lub mniej, a nawet wcale nieświąteczne :)
Moją poduchę z turkusowa gwiazdą betlejemską już widzieliście. Dziś oficjalnie zgłaszam ją do zabawy, choć z tego co widzę to już konkurencja wymiata :) ale co tam - grunt to dobrze się bawić i ciągle podnosić swoje kwalifikacje :) gonimy króliczka nie?
Inne prace zgłoszone do konkursu możecie podejrzeć TU
czwartek, 11 grudnia 2014
Czas prezentów
Zbliża się czas prezentów... czas lekkiego niepokoju, czy zrobiony/uszyty prezent się spodoba. Czy będzie trafiony. Czy zadowoli czyjeś oczekiwania...
Już drugi rok grupa 5AT robiła sobie prezenty - w tym roku zdążyłyśmy przed gwiazdką :D bo te z zeszłego roku na walentynki sobie dawałyśmy :D ha!
Mnie przypadło w udziale przygotowanie prezentu dla Justyny.
Bardzo się ucieszyłam, bo Justa tak jak ja lubi turkusy! :D milion pomysłów przewijało się przez moją głowę, aż do momentu, kiedy u Julki zobaczyłam blok PP z nadal trwającego Last minute christmas sampler QAL :) zobaczcie zresztą sami jakie cudne bloki Julka dla nas przygotowała i udostępniła za darmo :) ja wszystkie ściągam sobie na kompa i mam żelazne postanowienie uszyć każde!! :D no ale to pewnie dopiero po świętach...
I to :)
Takie tam moje bazgroły :D
A ja dostałam od Joli taki majstersztyk!! oniemiałam jak rozerwałam papier :D ręcznie haftowane, na surowym lnie(!!) na którym był transfer nutek kolędy :D
:D
Już drugi rok grupa 5AT robiła sobie prezenty - w tym roku zdążyłyśmy przed gwiazdką :D bo te z zeszłego roku na walentynki sobie dawałyśmy :D ha!
Mnie przypadło w udziale przygotowanie prezentu dla Justyny.
Bardzo się ucieszyłam, bo Justa tak jak ja lubi turkusy! :D milion pomysłów przewijało się przez moją głowę, aż do momentu, kiedy u Julki zobaczyłam blok PP z nadal trwającego Last minute christmas sampler QAL :) zobaczcie zresztą sami jakie cudne bloki Julka dla nas przygotowała i udostępniła za darmo :) ja wszystkie ściągam sobie na kompa i mam żelazne postanowienie uszyć każde!! :D no ale to pewnie dopiero po świętach...
I to :)
Takie tam moje bazgroły :D
A ja dostałam od Joli taki majstersztyk!! oniemiałam jak rozerwałam papier :D ręcznie haftowane, na surowym lnie(!!) na którym był transfer nutek kolędy :D
:D
niedziela, 19 października 2014
O sobie samym - Around the World Blog Hop
Czasami, jak człowiek zostanie poproszony, by opowiedział coś o sobie samym, to nagle się sam zaczyna zastanawiać, co by tu sensownego powiedzieć.
Dzisiejsza refleksja wywołana jest na prośbę Karoliny, która zaprosiła mnie do zabawy Around the World Blog Hop.
Na początku bardzo się ucieszyłam - no bo jako urodzony ekstrawertyk, zazwyczaj nie mam problemów z mówieniem, zwłaszcza o sobie :) Ci z Was, którzy w miarę regularnie do mnie zaglądają, chyba dużo między wierszami i tak już wyczytali :)
A do tego udzielałam już kiedyś wywiadu, w ramach Blogerka miesiąca - kolumny prowadzącej przez Olkę na blogu SzczecinSzyje.
W ramach zabawy, osoby biorące w niej udział, powinny odpowiedzieć na kilka pytań.
Jestem żoną od 6 lat, tego samego mężczyzny, którego kocham ze wzajemnością już 13 lat.
Jestem siostrą dla dwóch braci i siostry. Córką kochanych rodziców i wnuczką 90 letniej babci :)
Obecnie jestem, z całkowicie świadomego wyboru, Managerem gospodarstwa domowego - fajnie brzmi nie? :)
Mam wyuczone 3 humanistyczne zawody, jednak ostatnio w kwestionariuszu na pytanie "Ostatnio wykonywany zawód to?" wpisałam Krawcowa :) choć nie do końca się nią czuję.
Jestem samoukiem. Maszynę do szycia dostałam od teścia (który jeszcze wtedy teściem moim nie był) z okazji obronienia pracy magisterskiej. Bardzo długo wydawało mi się, że będę chciała zostać na uczelni i uczyć. W trakcie studiów specjalnie pod tym kątem zrobiłam przygotowanie pedagogiczne. Jednak lata na studiach mijały, a ja z roku na rok utwierdzałam się w przekonaniu, że nie w tym kierunku chcę innych nauczać. Bo to, że lubię przekazywać wiedzę, to wiem na pewno.
Jestem osobą raczej odważną - wyjechałam na roczne studia do Włoch z podstawową znajomością włoskiego. A studia międzywydziałowe już tam na miejscu ukończyłam w tym języku z wynikiem bardzo dobrym. Baa nawet pracowałam tam :) Do dziś z rozrzewnieniem wspominam okres spędzony w Genui. Cudownie było :) głównie dzięki ludziom, których tam spotkałam.
Czy mam szczęście do ludzi? Tak mam :) choć nie popadając w samozachwyt, muszę przyznać, że w życiu zdarzały się też i takie osoby, które najchętniej wsadziłabym w rakietę i wysłała w kosmos. Jednak i z takich znajomości dziś wyciągam naukę.
Moim motto jest "Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie". Czasami trzeba czekać trochę dłużej, a czasami dość szybko przychodzi ta refleksja. Generalnie jestem optymistką z ograniczonym zaufaniem do nieznajomych, i totalnym zawierzeniem w stosunku do ludzi z mojego otoczenia. Z góry zakładam, że ktoś ma dobre intencje, co okazuje się czasami dość bolesne w skutkach. Bo nie każdy wychodzi z założenia "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe".
Lubię ciszę. Nigdy nie paliłam papierosów. Alkohol piję okazjonalnie, a odkąd mam dzieci to i tak niewielkie ilości. Z innych używek to jeszcze uwielbiam parzoną kawę ze spienionym mlekiem i gorzką czekoladę. Choruję na słowotok i tkaninoholizm.
Hmm co jeszcze chcielibyście wiedzieć? Piszcie śmiało w komentarzach - na wszystkie pytania z przyjemnością odpowiem :)
A może jeszcze napiszę, że gdybym nie prowadziła bloga o szyciu, to byłby o gotowaniu :D
Dla osób, które dobrnęły do tego miejsca pytanie: Czego bym chciała w życiu mieć więcej? :D Dla pierwszej osoby, która odgadnie przewiduję mini upominek :D
Mam rozpoczęte 3 projekty:
Duży quilt Turquoise lagoon (czeka na kanapkę i pikowanie). Niech Was nie zmylą proste zszyte paski - on wcale taki prosty nie będzie :)
Rose Garden - dla mojej mamy (brakuje borderu, kanapki, pikowania). Wielkość docelowa to taka w sam raz do opatulenia się przez jedną osobę.
Oraz makatka dla Kasi - jako, że będzie ona prezentem, niestety nie mogę uchylić nawet rąbka tajemnicy :)
Trochę tego jest... nie wspominając o tym, że mam w głowie masę kolejnych projektów. Najlepsze przychodzą tuż przed snem...
Bardzo lubię współczesne klimaty. Ostatnio w bardzo ciekawej rozmowie z Gosią nt. wyłaniającego się w Polsce rynku quilterskiego, mój styl został nazwany jako współczesny romantyzm :) i bardzo to określenie mi się spodobało :) i chyba pasuje zarówno do patchworków, jak i stylu szycia ubranek dla dzieciaków :)
Mój mąż, jak widzi, że mam handrę albo wprost przeciwnie łapie mnie melancholia, to mówi: Idź kochanie sobie coś uszyj - humor Ci się poprawi :) i to działa :)
Dzisiejsza refleksja wywołana jest na prośbę Karoliny, która zaprosiła mnie do zabawy Around the World Blog Hop.
Na początku bardzo się ucieszyłam - no bo jako urodzony ekstrawertyk, zazwyczaj nie mam problemów z mówieniem, zwłaszcza o sobie :) Ci z Was, którzy w miarę regularnie do mnie zaglądają, chyba dużo między wierszami i tak już wyczytali :)
A do tego udzielałam już kiedyś wywiadu, w ramach Blogerka miesiąca - kolumny prowadzącej przez Olkę na blogu SzczecinSzyje.
W ramach zabawy, osoby biorące w niej udział, powinny odpowiedzieć na kilka pytań.
O sobie samej.
Jestem mamą Gabrysi lat 4 i Tadzia prawie 6 miesięcy. Jestem żoną od 6 lat, tego samego mężczyzny, którego kocham ze wzajemnością już 13 lat.
Jestem siostrą dla dwóch braci i siostry. Córką kochanych rodziców i wnuczką 90 letniej babci :)
Obecnie jestem, z całkowicie świadomego wyboru, Managerem gospodarstwa domowego - fajnie brzmi nie? :)
Mam wyuczone 3 humanistyczne zawody, jednak ostatnio w kwestionariuszu na pytanie "Ostatnio wykonywany zawód to?" wpisałam Krawcowa :) choć nie do końca się nią czuję.
Jestem samoukiem. Maszynę do szycia dostałam od teścia (który jeszcze wtedy teściem moim nie był) z okazji obronienia pracy magisterskiej. Bardzo długo wydawało mi się, że będę chciała zostać na uczelni i uczyć. W trakcie studiów specjalnie pod tym kątem zrobiłam przygotowanie pedagogiczne. Jednak lata na studiach mijały, a ja z roku na rok utwierdzałam się w przekonaniu, że nie w tym kierunku chcę innych nauczać. Bo to, że lubię przekazywać wiedzę, to wiem na pewno.
Jestem osobą raczej odważną - wyjechałam na roczne studia do Włoch z podstawową znajomością włoskiego. A studia międzywydziałowe już tam na miejscu ukończyłam w tym języku z wynikiem bardzo dobrym. Baa nawet pracowałam tam :) Do dziś z rozrzewnieniem wspominam okres spędzony w Genui. Cudownie było :) głównie dzięki ludziom, których tam spotkałam.
Czy mam szczęście do ludzi? Tak mam :) choć nie popadając w samozachwyt, muszę przyznać, że w życiu zdarzały się też i takie osoby, które najchętniej wsadziłabym w rakietę i wysłała w kosmos. Jednak i z takich znajomości dziś wyciągam naukę.
Moim motto jest "Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie". Czasami trzeba czekać trochę dłużej, a czasami dość szybko przychodzi ta refleksja. Generalnie jestem optymistką z ograniczonym zaufaniem do nieznajomych, i totalnym zawierzeniem w stosunku do ludzi z mojego otoczenia. Z góry zakładam, że ktoś ma dobre intencje, co okazuje się czasami dość bolesne w skutkach. Bo nie każdy wychodzi z założenia "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe".
Lubię ciszę. Nigdy nie paliłam papierosów. Alkohol piję okazjonalnie, a odkąd mam dzieci to i tak niewielkie ilości. Z innych używek to jeszcze uwielbiam parzoną kawę ze spienionym mlekiem i gorzką czekoladę. Choruję na słowotok i tkaninoholizm.
Hmm co jeszcze chcielibyście wiedzieć? Piszcie śmiało w komentarzach - na wszystkie pytania z przyjemnością odpowiem :)
A może jeszcze napiszę, że gdybym nie prowadziła bloga o szyciu, to byłby o gotowaniu :D
Dla osób, które dobrnęły do tego miejsca pytanie: Czego bym chciała w życiu mieć więcej? :D Dla pierwszej osoby, która odgadnie przewiduję mini upominek :D
Nad czym obecnie pracuję?
I tu zaczynają się schody... jak można zobaczyć na blogu ostatnio więcej jest ubranek dziecięcych, niż patchworkowych projektów. Co nie oznacza, że o patchworku nie myślę! Myślę codziennie przed snem :) Mam rozpoczęte 3 projekty:
Duży quilt Turquoise lagoon (czeka na kanapkę i pikowanie). Niech Was nie zmylą proste zszyte paski - on wcale taki prosty nie będzie :)
Rose Garden - dla mojej mamy (brakuje borderu, kanapki, pikowania). Wielkość docelowa to taka w sam raz do opatulenia się przez jedną osobę.
Oraz makatka dla Kasi - jako, że będzie ona prezentem, niestety nie mogę uchylić nawet rąbka tajemnicy :)
Trochę tego jest... nie wspominając o tym, że mam w głowie masę kolejnych projektów. Najlepsze przychodzą tuż przed snem...
Czym różni się moja praca od innych?
Trudne pytanie. Tym bardziej, że ja nadal czuję, że jestem nie do końca określona. I nie mówię tu tylko o moim niezdecydowaniu, co chcę szyć - patchworki czy ubranka dziecięce. Ale też należy wziąć pod uwagę to, że ja nadal się uczę - bo uczę się. Biorę udział w kursach, głównie przez internet. Gdy dzieci zasypiają, budzi się moja kreatywność - o ile nie padam na pyszczek danego dnia :)Bardzo lubię współczesne klimaty. Ostatnio w bardzo ciekawej rozmowie z Gosią nt. wyłaniającego się w Polsce rynku quilterskiego, mój styl został nazwany jako współczesny romantyzm :) i bardzo to określenie mi się spodobało :) i chyba pasuje zarówno do patchworków, jak i stylu szycia ubranek dla dzieciaków :)
Dlaczego tworzę?
Bo muszę - bo mam taką wewnętrzną silną potrzebę, by tworzyć-od zawsze. Mój mąż, jak widzi, że mam handrę albo wprost przeciwnie łapie mnie melancholia, to mówi: Idź kochanie sobie coś uszyj - humor Ci się poprawi :) i to działa :)
Jak wygląda mój proces twórczy?
Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy tuż przed snem. Do dziś jak Gabi idzie spać, to prosi mnie bym ją głaskała po główce. Gdy tak siedzę po ciemku, to po ciężkim dniu sama staram się nie zasnąć. Myślę wtedy o osobach, rzeczach jakie danego dnia widziałam. Wszystko układa mi się w mozaikę. To działa jak kalejdoskop - pamiętacie taką lunetę z dzieciństwa? I w pewnym momencie to przeskoczenie części układanki jest takie wow - muszę tego spróbować :) Idę do mojej mikropracowni. Wyciągam tkaniny, dopasowuję, czasami rozrysowuję coś na kartce, ale nie ma gwarancji, że efekt końcowy będzie tego odzwierciedleniem. Zmieniam w trakcie, projekt zawsze ewoluuje. A czasami pikowanie na samym końcu nadaje projektowi całkiem nową twarz :) Dlatego nie lubię robić czegoś na zamówienie: "Dokładnie takiego samego". Są projekty, które mi wyszły lepiej i są takie, które mogłabym poprawić. Staram się jednak nie oceniać swoich prac pod kątem, na ilu stycznych nie wyszło mi idealnie...
Na koniec chciałabym poprosić Jolcię i Gosię o przejęcie pałeczki i odsłonięcie nam rąbka tajemnicy o sobie i swojej twórczości :)
Życzę Wam miłej niedzieli :)
Paula
Na koniec chciałabym poprosić Jolcię i Gosię o przejęcie pałeczki i odsłonięcie nam rąbka tajemnicy o sobie i swojej twórczości :)
Życzę Wam miłej niedzieli :)
Paula
środa, 24 września 2014
Pierwszy Tydzień Szycia Dzieciom uważam za zamknięty i bardzo udany :)
W niedziele zakończył się Pierwszy Tydzień Szycia Dzieciom, który tak naprawdę był dwutygodniowym maratonem :P
W międzyczasie oprócz wielu pięknie uszytych rzeczy, dziewczyny mogły wziąć udział w konkursie z nagrodami ufundowanymi przez Klaudię z HappyFabric. Wszystkim wygranym gratuluję, a Klaudii dziękuję za sponsorowanie tkanin.
Za sierotkę Marysię robiła Gabrysia :D a cała akcja niczym thriller rozgrywała się na bieżąco na fb :) kto widział ten wie jakie emocje to były :)
Jak tak teraz siebie słucham, to nie mogę uwierzyć jaka ja też byłam tym podekscytowana :D
A najfajniejsze jest to, że w listopadzie kolejna edycja i mam już kolejne pomysły na atrakcje dla Was!! :D
Mam nadzieję, że teraz jeszcze więcej osób włączy się do zabawy :) wszak cel szczytny - i klienci wdzięczni - moja G. 4 dni z rzędu chodziła w różowej kiecce, ba spała w niej nawet, po czym 5 dnia jak się matka zbuntowała na ponownie ten sam zestaw, dziecię zarzuciło focha :D hahaha no ubaw miałam niezły :D
Wszystkich chętnych zapraszam na naszą grupę na FB, gdzie prócz inspiracji i tutoriali jest masa wsparcia ze strony innych szyjących mam, cioć czy babć :) na razie samo towarzystwo babskie, ale kto wie może jakiś Pan też szyje?? :)
Pozdrawiam serdecznie i powoli odkopuję się z bieżących szyciowych obietnic i chcę chceeeeeeeeeeeeeee już coś nowego zacząć :D
W międzyczasie oprócz wielu pięknie uszytych rzeczy, dziewczyny mogły wziąć udział w konkursie z nagrodami ufundowanymi przez Klaudię z HappyFabric. Wszystkim wygranym gratuluję, a Klaudii dziękuję za sponsorowanie tkanin.
Za sierotkę Marysię robiła Gabrysia :D a cała akcja niczym thriller rozgrywała się na bieżąco na fb :) kto widział ten wie jakie emocje to były :)
Jak tak teraz siebie słucham, to nie mogę uwierzyć jaka ja też byłam tym podekscytowana :D
A najfajniejsze jest to, że w listopadzie kolejna edycja i mam już kolejne pomysły na atrakcje dla Was!! :D
Mam nadzieję, że teraz jeszcze więcej osób włączy się do zabawy :) wszak cel szczytny - i klienci wdzięczni - moja G. 4 dni z rzędu chodziła w różowej kiecce, ba spała w niej nawet, po czym 5 dnia jak się matka zbuntowała na ponownie ten sam zestaw, dziecię zarzuciło focha :D hahaha no ubaw miałam niezły :D
Wszystkich chętnych zapraszam na naszą grupę na FB, gdzie prócz inspiracji i tutoriali jest masa wsparcia ze strony innych szyjących mam, cioć czy babć :) na razie samo towarzystwo babskie, ale kto wie może jakiś Pan też szyje?? :)
Pozdrawiam serdecznie i powoli odkopuję się z bieżących szyciowych obietnic i chcę chceeeeeeeeeeeeeee już coś nowego zacząć :D
środa, 10 września 2014
Dzień 2 TSD - Rock your baby :)
Co zrobić gdy wymyślisz sobie tkaninę i nigdzie, ale to nigdzie, jej nie ma??
Ano trza ją sobie samemu zrobić :)
Drukowanie tkanin jeszcze jest poza moimi możliwościami finansowymi, a dostępne na rynku firmy typu cottonbee nie umieją zrobić tego, co sobie wymyśliłam :)
Z pomocą przyszły mi półprodukty do malowania na tkaninach.
I tak powstały portki w gwiazdy :) z jedną czerwoną, zadziorną :)
Do koszulki z napisem DUDE w sam raz!
Chyba jeszcze powstanie czapa do kompletu :P
Ano trza ją sobie samemu zrobić :)
Drukowanie tkanin jeszcze jest poza moimi możliwościami finansowymi, a dostępne na rynku firmy typu cottonbee nie umieją zrobić tego, co sobie wymyśliłam :)
Z pomocą przyszły mi półprodukty do malowania na tkaninach.
I tak powstały portki w gwiazdy :) z jedną czerwoną, zadziorną :)
Do koszulki z napisem DUDE w sam raz!
Chyba jeszcze powstanie czapa do kompletu :P
wtorek, 9 września 2014
Dzień 1 TSD podsumowanie
W poniedziałek, mimo przeszkód w postaci bakterii i wirusów, powstała czapa z chustą dla Tadzika oraz spodnie do kompletu.
Uszyte z brązowej dresówki - super jakość :) obszyte na surowo -> co daje moim zdaniem całkiem ciekawy efekt :D
Uszyte z brązowej dresówki - super jakość :) obszyte na surowo -> co daje moim zdaniem całkiem ciekawy efekt :D
Gabrysia też szyje swoim dzieciom!! :D aaa uwielbiam to zdjęcie :D
poniedziałek, 8 września 2014
DZIEŃ 1 - TSD czyli Tydzień Szycia Dzieciom 8-14.09.2014
Pamiętacie, że kilka razy brałam udział w amerykańskim KCW?
No więc z Danką -klik i Elą -klik postanowiłyśmy przyspieszyć trochę termin szycia dla dzieciaków (oryginalne KCW rusza pod koniec października). Od słowa do słowa doszłyśmy do wniosku, że nie chce nam się tak długo czekać :)
Założyłam, więc wydarzenie na fb - TSD - Tydzień szycia dzieciom.
Zasady całkiem podobne.
1- Codziennie przez tydzień, począwszy od dzisiaj, należy postarać się wygospodarować przynajmniej godzinę na szycie, lub przygotowanie do szycia dla dzieci :)
2- Nie jest ważna ilość uszytych rzeczy, a jakość.
3- W oryginale szyje się tylko ubrania - a ja rozszerzyłam to o cokolwiek dla dziecka, co akurat potrzebuje.
To dobra metoda mobilizacji - przynajmniej dla mnie :)
Będzie nam miło, jak podzielicie się swoimi projektami z innymi uczestnikami na fb :)
U mnie plan wygląda następująco:
-zestaw czapka, bandamka dla G i T
-dresy/leggingsy dla G i T
-sukienka dla G
-śpiworek do spania dla T
-kamizelka puchowa dla G
Plan o tyle ambitny, że w domu mamy pogrom - wszyscy chorzy, prócz mnie jeszcze... wiecie jak to jest Matka Polska choruje zawsze ostatnia :) więc będę się starać ale zobaczymy jak wyjdzie :)
Kto jeszcze podejmie rękawice? :D
I korzystając z okazji pokażę, co jakiś czas temu uszyłam szkrabom, by im się lepiej spało :)
Poducha dla Gabi i prześcieradło dla Tadzika :)
No więc z Danką -klik i Elą -klik postanowiłyśmy przyspieszyć trochę termin szycia dla dzieciaków (oryginalne KCW rusza pod koniec października). Od słowa do słowa doszłyśmy do wniosku, że nie chce nam się tak długo czekać :)
Założyłam, więc wydarzenie na fb - TSD - Tydzień szycia dzieciom.
Zasady całkiem podobne.
1- Codziennie przez tydzień, począwszy od dzisiaj, należy postarać się wygospodarować przynajmniej godzinę na szycie, lub przygotowanie do szycia dla dzieci :)
2- Nie jest ważna ilość uszytych rzeczy, a jakość.
3- W oryginale szyje się tylko ubrania - a ja rozszerzyłam to o cokolwiek dla dziecka, co akurat potrzebuje.
To dobra metoda mobilizacji - przynajmniej dla mnie :)
Będzie nam miło, jak podzielicie się swoimi projektami z innymi uczestnikami na fb :)
U mnie plan wygląda następująco:
-zestaw czapka, bandamka dla G i T
-dresy/leggingsy dla G i T
-sukienka dla G
-śpiworek do spania dla T
-kamizelka puchowa dla G
Plan o tyle ambitny, że w domu mamy pogrom - wszyscy chorzy, prócz mnie jeszcze... wiecie jak to jest Matka Polska choruje zawsze ostatnia :) więc będę się starać ale zobaczymy jak wyjdzie :)
Kto jeszcze podejmie rękawice? :D
I korzystając z okazji pokażę, co jakiś czas temu uszyłam szkrabom, by im się lepiej spało :)
Poducha dla Gabi i prześcieradło dla Tadzika :)
niedziela, 27 lipca 2014
SzczecinSzyje Patchworki!
W ubiegłym miesiącu wzięłam udział w warsztatach patchworkowych zorganizowanych w ramach działającej grupy na fb SzczecinSzyje.
Dzięki sponsorom, których pozyskały głównie Basia i Marta każda z uczestniczek dostała pakiet materiałów i nici :)
W ramach warsztatów szyłyśmy bloki patchworkowe metodą PP. Jedną gwiazdę - która miała ozdobić nasze torby, i dwa wiatraczki, które docelowo zostaną wykorzystane do uszycia kołderki dla szczecińskiego hospicjum.
Moja torba wygląda tak :)
W środku tkanina od Jeni Baker - pierwszy raz pocięłam zamówione z USA tkaniny ^^
Tadzinek jest torbą zahipnotyzowany :D i gaaaaada do niej, że hej :) dzięki czemu matka ma nie tylko ubaw, ale i czas wolny...
Torba przetestowana na plaży :) Zmieści się i zimna woda, i patchwork, na którym można sobie poleżeć i ręcznik, co by szczęśliwe mokre dziecię nim owinąć :) a nawet portfel, książka i pampersy na zmianę.
Pozdrawiamy wakacyjnie :D
A poniżej kilka fotek z samych już warsztatów :)
Ja robiłam zdjęcia Karolinie, a ona mi :) co można zobaczyć w relacji opisanej na jej stronie b-craft.pl
I najmłodszy uczestnik warsztatów - niespełna, wtedy jeszcze, 2 miesięczny Tadzinek, który całe warsztaty przespał hahaha
Dziękuję jeszcze raz sponsorom!
Dzięki sponsorom, których pozyskały głównie Basia i Marta każda z uczestniczek dostała pakiet materiałów i nici :)
W ramach warsztatów szyłyśmy bloki patchworkowe metodą PP. Jedną gwiazdę - która miała ozdobić nasze torby, i dwa wiatraczki, które docelowo zostaną wykorzystane do uszycia kołderki dla szczecińskiego hospicjum.
Moja torba wygląda tak :)
Jak widać jest duża :D
W środku tkanina od Jeni Baker - pierwszy raz pocięłam zamówione z USA tkaniny ^^
Tadzinek jest torbą zahipnotyzowany :D i gaaaaada do niej, że hej :) dzięki czemu matka ma nie tylko ubaw, ale i czas wolny...
Torba przetestowana na plaży :) Zmieści się i zimna woda, i patchwork, na którym można sobie poleżeć i ręcznik, co by szczęśliwe mokre dziecię nim owinąć :) a nawet portfel, książka i pampersy na zmianę.
Pozdrawiamy wakacyjnie :D
A poniżej kilka fotek z samych już warsztatów :)
Ja robiłam zdjęcia Karolinie, a ona mi :) co można zobaczyć w relacji opisanej na jej stronie b-craft.pl
I najmłodszy uczestnik warsztatów - niespełna, wtedy jeszcze, 2 miesięczny Tadzinek, który całe warsztaty przespał hahaha
Dziękuję jeszcze raz sponsorom!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































