czwartek, 20 grudnia 2012

Czasami jak mnie coś najdzie...

to nie wytrzymam i muszę to uszyć ;>

Jestem trochę w gorącej wodzie kąpana,i jak sobie coś wieczorem wymyślę, i nie jest za późno, i nie padam na pyszczek...

Najciekawsze moje pomysły przychodzą mi do głowy jak usypiam Młodą (co z reguły trwa prawie godzinę ;>) gadamy sobie, śpiewamy czasami, gilgoczemy się, a potem  Młoda się we mnie wtula, w tle cicho kołysanki lecą z CD i sie odprężam... rety jak ja lubię ten stan ^^

Niestety często tak się odprężam, że zasypiam razem z Gabryśką hahaha, a rano już mi się nie chce, albo muszę zrobić coś innego, albo po prostu nachodzi mnie wena do uszycia czegoś innego :)

Czasami jednak Mała pilnuje matki, co by nie usnęła przed nią, i każe się masować po brzuszku, tudzież tylnej swojej części, co również jest miłe, bo szum pościeli działa bardzo kojąco :)

No ale wracając do tego, że mnie naszło... naszło już wcześniej - uszyłam kosmetyczkę w zacnym moim ulubionym kolorze stalowym, która w połączeniu z milutkim błękitem wygląda przeuroczo :P
dodałam do tego tasiemkę w serca i się zaczęło... wszędzie za mną chodziły... w zupie oka układały się w serduszka, nagle w radio muzyka nuci : " serduszko puka w rytmie cza cza..." i takie tam inne historie... no i gdy się tak odprężyłam usypiając Małą zobaczyłam oczami wyobraźni właśnie TĄ bluzkę :) jako, że oczywiście nie mam na nią wzoru, i nie przypominam sobie co bym kiedyś owy krój miała w ręce, poleciałam ciąć materiał na oko ;> wyszło nie najgorzej, ale jak będę szyła dla siebie większą wersję, to wiem co poprawić ;>

dekolt jest w łódkę - zakładam, że jutro po przymiarce na ramionach pojawią się guziki, które będą regulować szerokość owego dekoltu... ale to jutro... zdjęcia pewnie w weekend, jak światło będzie ok :) 

Powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona z owego mojego natchnienia - hahaha może jutro dostanę kubłem zimnej wody, jak sie okaże, że coś sknociłam przy zszywaniu, ale na płasko jest w miarę ok :) a najfajniejsze jest to, że ta tkanina jest taka "ciepła w dotyku" w sensie odczucia, a nie temepratury :) bardzo miła - muszę kupić więcej tego materiału :)

a tymczasem lecę spać bo rano pobudka - jak co dzień...







7 komentarzy:

  1. Fajna bluzka,serduszko dodaje jej uroku,takie natchnienie dla mnie jest na wagę złota.Ostatnio nie najlepiej z tym u mnie.Kosmetyczka bardzo sympatyczna♥Pozdrawiam i życzę udanego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Aniu :* z tym natchnieniem to jest tak, że jak jest, to czasami źle, czasami dobrze, ale zawsze czuje się to lekkie podekscytowanie, co też tym razem wyjdzie :D myślę czy by Młodej nie machnąć od razu getrów z tego materiału co serducho :)

      wierzę że na dniach wróci Ci wena :*

      pozdrawiam z bardzo mroźnego dziś Szczecina :*

      Usuń
  2. Ale Ty mrówa jesteś. Znowu fantastycznie poszyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dziękuję dziękuję :*
      mąż wyjechał... muszę czymś ręce zająć, co by za dużo nie myśleć :P

      Usuń
  3. Wyszło super.
    Ja tez tak czasem mam myślę wymyslam i jak nie uszyję od razu to na drugi dzień już mam coś innego w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne ta bluzka z serduszkiem. Moja pierwsze maszynowe "dzieło" to serduszko na body. A kosmetyczka cudna uwielbiam stalowy kolor z akcentami czerwieni lub pomarańczy
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję bardzo :D zaraz dodam zdjęcia na młodej - ale się nabiegałam za nią żeby zdjęcia były ok ^^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę :) Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad, w postaci komentarza :)