Poprzednia chusta jak najbardziej nam się podoba, ale jak już wspomniałam wcześniej, przydałoby się jej kilka udogodnień :) No więc zabawiłam się w projektanta!! :)
Tak, tak zaprojektowałam dla Gabrysi nakrycie głowy :)
Nie do końca jestem pewna, czy można to nazwać chustą...
w każdym bądź razie daszek pozostał, jako element jak najbardziej pożądany, resztę wymieniłam :) teraz nakrycie nie uciska uszu, za to chroni je przed słońcem i dobrze się trzyma na głowie :) nawet zgrabnie to wyszło :) tak mi sie przynajmniej wydaje - Gabi w każdym razie nie protestuje :) Przyzwyczajona do matczynych szaleństw, grzecznie znosiła przymiarki i nie marudziła, że coś jej próbują wcisnąć na głowę.
w każdym bądź razie daszek pozostał, jako element jak najbardziej pożądany, resztę wymieniłam :) teraz nakrycie nie uciska uszu, za to chroni je przed słońcem i dobrze się trzyma na głowie :) nawet zgrabnie to wyszło :) tak mi sie przynajmniej wydaje - Gabi w każdym razie nie protestuje :) Przyzwyczajona do matczynych szaleństw, grzecznie znosiła przymiarki i nie marudziła, że coś jej próbują wcisnąć na głowę.
Poniżej efekt naszej pracy :)
AAA no a Matka Wariatka dlatego, że tak nam sie to spodobało, że chyba powstanie cała kolekcja :D
Miłego poniedziałku :) dla mnie podwójnie miły, bo znów wygrałam Candy!! Tym razem u Aricici o tu :)






























