Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 maja 2015

Przegląd dziecięcej szafy ;)

Nie da rady inaczej - muszę zrobić post zbiorowy :D
Zdjęcia partyzanckie - moje dzieci ostatnio to ciężki materiał na modeli ;)
Zapraszam na instagrama - tam najszybciej info z mojej pracowni się pojawia ;)




 


Nieśmiało zwrócę waszą uwagę na wykończenie lamówką po lewej stronie :D
To za sprawą Julii - mojej szyciowej guru w kwestii szycia ciuchów Longredthread :D


Odkąd uszyłam pierwszą spódniczkę z koła już innej Gabi nie chce ;)




 

Pozdrawiamy weekendowo :D


 

sobota, 20 grudnia 2014

Jakieś 30minut relaksu

Moje cudowne, kochane i zazwyczaj grzeczne dzieci dały mi dziś taaak popalić, że naprawdę myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok. I gdy tylko zasnęły na drzemce, to czym prędzej pobiegłam do pracowni odreagować. To było najmilsze pół godziny dzisiejszego dnia :D

Powstała tunika dla złośnicy ;)




niedziela, 2 listopada 2014

Fajną rodzinę i przyjaciół mam :)

Fajną to oczywista oczywistość, ale jaką do tego zdolną! :) Mam szczęście, że otaczają mnie ludzie z pasją, którzy za pomocą własnych rąk potrafią zrobić niesamowite rzeczy :)

Poniżej kilka przykładów:

1- sweterek od cioci Oli :)





2- sukienka od cioci Jadzi (która nota bene nauczyła mnie, jak nawleka się nitkę w maszynie :)






3- buciki dla Tadzika zrobione przez Babcię Gosię (która na bieżąco zawsze robi coś dla moich dzieci :)



4- Słonik dla Tadzika od cioci Sylwii - młody jak nie ogon, to trąbę słonikowi wykręca :) artykułowane przy tym dźwięki sprawiają, że wiem, że przynajmniej ten pierwszy jest mega zadowolony :)


Dziękujemy Wam bardzo i polecamy się na przyszłość :D

niedziela, 19 października 2014

O sobie samym - Around the World Blog Hop

Czasami, jak człowiek zostanie poproszony, by opowiedział coś o sobie samym, to nagle się sam zaczyna zastanawiać, co by tu sensownego powiedzieć. 
Dzisiejsza refleksja wywołana jest na prośbę Karoliny, która zaprosiła mnie do zabawy Around the World Blog Hop. 
Na początku bardzo się ucieszyłam - no bo jako urodzony ekstrawertyk, zazwyczaj nie mam problemów z mówieniem, zwłaszcza o sobie :) Ci z Was, którzy w miarę regularnie do mnie zaglądają, chyba dużo między wierszami i tak już wyczytali :) 
A do tego udzielałam już kiedyś wywiadu, w ramach Blogerka miesiąca - kolumny prowadzącej przez Olkę na blogu SzczecinSzyje.

W ramach zabawy, osoby biorące w niej udział, powinny odpowiedzieć na kilka pytań.

O sobie samej.
Jestem mamą Gabrysi lat 4 i Tadzia prawie 6 miesięcy. 
Jestem żoną od 6 lat, tego samego mężczyzny, którego kocham ze wzajemnością już 13 lat. 
Jestem siostrą dla dwóch braci i siostry. Córką kochanych rodziców i wnuczką 90 letniej babci :) 


Obecnie jestem, z całkowicie świadomego wyboru, Managerem gospodarstwa domowego - fajnie brzmi nie? :)
Mam wyuczone 3 humanistyczne zawody, jednak ostatnio w kwestionariuszu na pytanie "Ostatnio wykonywany zawód to?" wpisałam Krawcowa :) choć nie do końca się nią czuję. 

Jestem samoukiem. Maszynę do szycia dostałam od teścia (który jeszcze wtedy teściem moim nie był) z okazji obronienia pracy magisterskiej. Bardzo długo wydawało mi się, że będę chciała zostać na uczelni i uczyć. W trakcie studiów specjalnie pod tym kątem zrobiłam przygotowanie pedagogiczne. Jednak lata na studiach mijały, a ja z roku na rok utwierdzałam się w przekonaniu, że nie w tym kierunku chcę innych nauczać. Bo to, że lubię przekazywać wiedzę, to wiem na pewno.

Jestem osobą raczej odważną - wyjechałam na roczne studia do Włoch z podstawową znajomością włoskiego. A studia międzywydziałowe już tam na miejscu ukończyłam w tym języku z wynikiem bardzo dobrym. Baa nawet pracowałam tam :) Do dziś z rozrzewnieniem wspominam okres spędzony w Genui. Cudownie było :) głównie dzięki ludziom, których tam spotkałam. 

Czy mam szczęście do ludzi? Tak mam :) choć nie popadając w samozachwyt, muszę przyznać, że w życiu zdarzały się też i takie osoby, które najchętniej wsadziłabym w rakietę i wysłała w kosmos. Jednak i z takich znajomości dziś wyciągam naukę. 

Moim motto jest "Nie ma tego złego, co na dobre nie wyjdzie". Czasami trzeba czekać trochę dłużej, a czasami dość szybko przychodzi ta refleksja. Generalnie jestem optymistką z ograniczonym zaufaniem do nieznajomych, i totalnym zawierzeniem w stosunku do ludzi z mojego otoczenia. Z góry zakładam, że ktoś ma dobre intencje, co okazuje się czasami dość bolesne w skutkach. Bo nie każdy wychodzi z założenia "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe". 

Lubię ciszę. Nigdy nie paliłam papierosów. Alkohol piję okazjonalnie, a odkąd mam dzieci to i tak niewielkie ilości. Z innych używek to jeszcze uwielbiam parzoną kawę ze spienionym mlekiem i gorzką czekoladę. Choruję na słowotok i tkaninoholizm. 

Hmm co jeszcze chcielibyście wiedzieć? Piszcie śmiało w komentarzach - na wszystkie pytania z przyjemnością odpowiem :)
A może jeszcze napiszę, że gdybym nie prowadziła bloga o szyciu, to byłby o gotowaniu :D
Dla osób, które dobrnęły do tego miejsca pytanie: Czego bym chciała w życiu mieć więcej? :D Dla pierwszej osoby, która odgadnie przewiduję mini upominek :D


Nad czym obecnie pracuję?
I tu zaczynają się schody... jak można zobaczyć na blogu ostatnio więcej jest ubranek dziecięcych, niż patchworkowych projektów. Co nie oznacza, że o patchworku nie myślę! Myślę codziennie przed snem :) 
Mam rozpoczęte 3 projekty: 
Duży quilt Turquoise lagoon (czeka na kanapkę i pikowanie). Niech Was nie zmylą proste zszyte paski - on wcale taki prosty nie będzie :)



Rose Garden - dla mojej mamy (brakuje borderu, kanapki, pikowania). Wielkość docelowa to taka w sam raz do opatulenia się przez jedną osobę.



Oraz makatka dla Kasi - jako, że będzie ona prezentem, niestety nie mogę uchylić nawet rąbka tajemnicy :)

Trochę tego jest... nie wspominając o tym, że mam w głowie masę kolejnych projektów. Najlepsze przychodzą tuż przed snem...

Czym różni się moja praca od innych?
Trudne pytanie. Tym bardziej, że ja nadal czuję, że jestem nie do końca określona. I nie mówię tu tylko o moim niezdecydowaniu, co chcę szyć - patchworki czy ubranka dziecięce. Ale też należy wziąć pod uwagę to, że ja nadal się uczę - bo uczę się. Biorę udział w kursach, głównie przez internet. Gdy dzieci zasypiają, budzi się moja kreatywność - o ile nie padam na pyszczek danego dnia :)
Bardzo lubię współczesne klimaty. Ostatnio w bardzo ciekawej rozmowie z Gosią nt. wyłaniającego się w Polsce rynku quilterskiego, mój styl został nazwany jako współczesny romantyzm :) i bardzo to określenie mi się spodobało :) i chyba pasuje zarówno do patchworków, jak i stylu szycia ubranek dla dzieciaków :)

Dlaczego tworzę?
Bo muszę - bo mam taką wewnętrzną silną potrzebę, by tworzyć-od zawsze. 
Mój mąż, jak widzi, że mam handrę albo wprost przeciwnie łapie mnie melancholia, to mówi: Idź kochanie sobie coś uszyj - humor Ci się poprawi :) i to działa :)

Jak wygląda mój proces twórczy? 
Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy tuż przed snem. Do dziś jak Gabi idzie spać, to prosi mnie bym ją głaskała po główce. Gdy tak siedzę po ciemku, to po ciężkim dniu sama staram się nie zasnąć. Myślę wtedy o osobach, rzeczach jakie danego dnia widziałam. Wszystko układa mi się w mozaikę. To działa jak kalejdoskop - pamiętacie taką lunetę z dzieciństwa? I w pewnym momencie to przeskoczenie części układanki jest takie wow - muszę tego spróbować :) Idę do mojej mikropracowni. Wyciągam tkaniny, dopasowuję, czasami rozrysowuję coś na kartce, ale nie ma gwarancji, że efekt końcowy będzie tego odzwierciedleniem. Zmieniam w trakcie, projekt zawsze ewoluuje. A czasami pikowanie na samym końcu nadaje projektowi całkiem nową twarz :) Dlatego nie lubię robić czegoś na zamówienie: "Dokładnie takiego samego". Są projekty, które mi wyszły lepiej i są takie, które mogłabym poprawić. Staram się jednak nie oceniać swoich prac pod kątem, na ilu stycznych nie wyszło mi idealnie... 

Na koniec chciałabym poprosić Jolcię i Gosię o przejęcie pałeczki i odsłonięcie nam rąbka tajemnicy o sobie i swojej twórczości :)

Życzę Wam miłej niedzieli :)
Paula 

piątek, 3 października 2014

Kiecka w szalone sowy :)

Powstała kolejna sukienka dla Gabrysi - ale po głowie chodzi też model dla mnie :)
I krótko, i na temat - moje dzieci mają już chyba wystarczającą ilość ciuchów - i komu ja będę resztę szyć?? Głowa pełna pomysłów... a rozsądek puka mnie w czoło ehhh... ciężko kochani ciężko...







Tkaniny pochodzą od Klaudii z Happy Fabric -> KLIK

niedziela, 28 września 2014

Dresowe koty

Jakiś czas temu na grupie Happy Fabric zobaczyłam tą tkaninę - i w sumie bym na nią uwagi nie zwróciła, gdyby nie Gabrysia zza ramienia nie powiedziała - Mamaaa kottyyyyy :)
A jak jeszcze ją fizycznie dostałam, to się jeszcze bardziej ucieszyłam, bo w rzeczywistości koty są mega fajniejsze :D




Zaczęłam myśleć, co też z tego tak wzorzystego materiału można uszyć... padło na sportową kieckę, koniecznie z kieszeniami, no i na szerokiej gumie schowanej w ściągaczu, żeby w przedszkolu nie było problemu z samodzielnym ściąganiem.

Wymierzyłam Gabrysię i rach ciach tnę! kurna źle... w ten oto sposób powstał komin do kompletu :D
hahaha jak to mówią nie ma tego złego co na dobre nie wyjdzie :P







piątek, 19 września 2014

Urodzinowa krecja i przypomnienie o rozdawajce :)

Dziś moja Gwiazda kończy 4 lata :)
nawet nie wiem kiedy to zleciało?? jeszcze niedawno była taka malutka, jak Tadzinek, a teraz dumnie o sobie mówi, że jest starszą siostrą :)

A na prezent dla siebie młoda sama wybrała tkaninę, i to co ma być z niej uszyte :)
Jako, że od 2 tygodni łapie nas, jak nie jedno to drugie choróbsko, dopiero wczoraj zdołałam uszyć (magicznymi matczynymi siłami chyba, bo jestem mega chora) zamówioną spódniczkę :)

I nawet nie wiecie jak się cieszę, że zdołałam rano zrobić kilka zdjęć, bo cała kreacja po południu była umorusana śladami czekolady i radochy towarzyszącej jej jedzeniu :)
Gabrysia pękała z dumy w drodze do przedszkola, zwłaszcza, jak ktoś nas mijał i mówił : Jaka piękna księżniczka" - a Gabi do ucha szeptała - "Widzisz, mówiłam, że poznają kim jestem :) "


Tadzinek ma na sobie śpiworek, który szyłam kiedyś Gabrysi :) łezka w oku się kręci :) zwłaszcza, że w międzyczasie jeszcze dwójka innych dzieci z niego korzystała :) i w zasadzie mało co widać, że ona taki mocno eksploatowany :D



I jeszcze na koniec kilka zdjęć w drodze do przedszkola, i w trakcie ćwiczenia królewskich figur :D




I cukierasy na koniec - przypominam!! :D


wtorek, 9 września 2014

Dzień 1 TSD podsumowanie

W poniedziałek, mimo przeszkód w postaci bakterii i wirusów, powstała czapa z chustą dla Tadzika oraz spodnie do kompletu.
Uszyte z brązowej dresówki - super jakość :) obszyte na surowo -> co daje moim zdaniem całkiem ciekawy efekt :D





Gabrysia też szyje swoim dzieciom!! :D aaa uwielbiam to zdjęcie :D




środa, 13 sierpnia 2014

Szorty dla malucha


Już od jakiegoś czasu się zbierałam, żeby uszyć młodemu szorty, ale dopiero jak mu kupiłam koszulkę z małpką to się zmobilizowałam! Bo w moich zasobach tkaninowych miałam dzianinę idealnie dobraną kolorystycznie :)

Oto one :)









Pozdrawiamy wakacyjnie znad jeziora szmaragdowego :D



poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Spodenki na plażę

Kupiłam w sh super spodnie za 3,25 - dla guzików :) 
Miały ich dość sporo... w domu okazało się, że spodnie mimo dziwnego rozmiaru na metce, pasują na mnie :D niestety nogawki 7/8 to chyba najgorsze rozwiązanie dla kogoś ze wzrostem ledwo ledwo ponad 160cm... więc ciachnęłam je i mam szorty. 
Z resztek jak widać poniżej ma również szorty Gabi! :) u mnie nic dobrego się nie marnuje...

Spodnie mają cudowny kolor i są przewiewne - jednym słowem idealne!
Teraz czekamy na weekend i jak "siostry ksero" idziemy na plażę!! :D









Zmęczyłam się mamoooo... odpocznę :)



Na hasło lody następuje cudowny powrót energii :P