Jak na pewno zauważyliście, ostatnio na blogu jakby trochę ciszej... winna jestem Wam wyjaśnienie...
Od jakiegoś czasu, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, postawiłam sobie wyżej poprzeczkę. Nie zadawala mnie już post o kominach/czapkach/ciumkatkach/getrach... których nota bene ostatnio sporo naszyłam... Zauważyłam, ze nawet puszczam w świat masę uszytych prezentów, nie robiąc im zdjęć... owszem ich szycie nadal mnie cieszy, ale już nie jest dla mnie chyba czymś nobilitującym.
No, bo osoby "z moim stażem szycia" nie będą mieć problemów, by uszyć ww. rzeczy.
Chciałabym szyć więcej i lepiej. Nie zawsze mi się to udaje. Codzienność wypełniona jest obowiązkami mamy, żony, managera gospodarstwa domowego i czasami zwyczajnie wieczorem mam ochotę paść na łóżko i nic nie robić... no może oprócz przeglądania kilku ulubionych blogów/stron o szyciu.
Przy okazji podsumowania jak minął mi ubiegły rok, widzę ile się zmieniło w moim szyciu. Większą uwagę przykładam do detali, czy do "idealnego" wykończenia. I niestety mam coraz mniej czasu, by "złapać" dobre zdjęcie. Zwłaszcza rzeczom uszytym Gabrysi ;)
Blogowanie zajmuje sporo czasu. Łatwiej, i zdecydowanie szybciej, jest wrzucić zdjęcie na FB, czy na FLICKR.
Tak więc, prorokuje, że rok 2015 będzie zdecydowanie bardziej ubogi w pisanie. Chcę skupić się na dzieciach i szyciu.
Mam jednak nadzieję, że wytrwali obserwatorzy będą co jakiś czas do mnie zaglądać :) Bo co jak co, ale nie zamierzam osiąść na laurach :P i się będzie działo - obiecuję ;)
Poniżej moja ostatnia praca patchworkowa - kosmetyczka 12x8cali. Pierwszy raz wszywałam wypustkę. Jestem zachwycona jak ona potrafi dodać uroku szytym rzeczom :) Użyte materiały - len z bawełną essex, kona cotton, tkaniny AGF plus jakieś moje zapasy dokładnie nie wiadomo skąd ;)
I tym oto optymistycznym akcentem zakańczam dzisiejszy wpis.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyczki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 1 stycznia 2015
wtorek, 8 kwietnia 2014
Etui na pampersy dla chłopaka
Wczorajszy poniedziałek była dla mnie bardzo pracowity :)
Powstał blok kwietniowy SBC, dziś prezentowane etui na pamperki i jeszcze post pt: "Czy linijka ma znaczenie?" Jak pewnie się domyślacie ma i to duże :) ale o tym za kilka dni, muszę pozszywać wszystko...
No, ale wracając do etui :)
Chciałam, żeby było trochę szersze, żeby z boku zmieścił się jeszcze krem do pupy :) idealnie pasuje na kilka pamperków, chusteczki i rzeczony krem po boku :)
Bawełnę kupiłam już jakiś czas temu... klimaty morskie siedzą mi w głowie od jakiegoś czasu :) ot powiew lata mi się już marzy :) w tym roku jeszcze pewnie nie, ale w następne wakacje na bank całą rodziną na żaglówki się wybierzemy!! :)
A to ostatnio śpiewa non stop Gabrysia :) jak się domyślacie zdziwienie ludzi wynikające z doboru repertuaru - bezcenne :*
ech :D
Powstał blok kwietniowy SBC, dziś prezentowane etui na pamperki i jeszcze post pt: "Czy linijka ma znaczenie?" Jak pewnie się domyślacie ma i to duże :) ale o tym za kilka dni, muszę pozszywać wszystko...
No, ale wracając do etui :)
Chciałam, żeby było trochę szersze, żeby z boku zmieścił się jeszcze krem do pupy :) idealnie pasuje na kilka pamperków, chusteczki i rzeczony krem po boku :)
Bawełnę kupiłam już jakiś czas temu... klimaty morskie siedzą mi w głowie od jakiegoś czasu :) ot powiew lata mi się już marzy :) w tym roku jeszcze pewnie nie, ale w następne wakacje na bank całą rodziną na żaglówki się wybierzemy!! :)
A to ostatnio śpiewa non stop Gabrysia :) jak się domyślacie zdziwienie ludzi wynikające z doboru repertuaru - bezcenne :*
ech :D
wtorek, 14 stycznia 2014
Jeszcze w temacie prezentów...
Mikołajki już dawno były, a u mnie sezon na prezenty około świąteczne nadal w pełni :)
Dziś odbyło się wręczenie upominków dla osób na 5 Szczecińskim Spotkaniu Szyjących :)
prezent rzutem na taśmę ukończony, bo niestety choroby i złego samopoczucia nie można zaplanować, i zazwyczaj dopadają nas w najmniej odpowiednim momencie...
Ostatnie prezenty będę wręczała w połowie lutego :D moim pozytywnie zakręconym kobietom z grupy Anonimowych Tkaninoholików :D
Wykorzystane materiały to granatowy solid Kona Cotton w zestawieniu z paczuszką 5FQ FreeSpirit zakupionym dawno, dawno temu w www.b-craft.com :) podczas tego spotkania poznałam właścicielkę sklepu Karolinę :D ło rety kiedy to było?? może wczoraj???? no dawno w każdym razie... fajna deszczowa pogoda była wtedy a my siedziałyśmy w knajpce niedaleko Jasnych Błoni :D Jolcia pamiętasz?? ech...
Miłego wieczoru i obyście się dobrze czuli i nie chorowali :*
Dziś odbyło się wręczenie upominków dla osób na 5 Szczecińskim Spotkaniu Szyjących :)
prezent rzutem na taśmę ukończony, bo niestety choroby i złego samopoczucia nie można zaplanować, i zazwyczaj dopadają nas w najmniej odpowiednim momencie...
Ostatnie prezenty będę wręczała w połowie lutego :D moim pozytywnie zakręconym kobietom z grupy Anonimowych Tkaninoholików :D
Wykorzystane materiały to granatowy solid Kona Cotton w zestawieniu z paczuszką 5FQ FreeSpirit zakupionym dawno, dawno temu w www.b-craft.com :) podczas tego spotkania poznałam właścicielkę sklepu Karolinę :D ło rety kiedy to było?? może wczoraj???? no dawno w każdym razie... fajna deszczowa pogoda była wtedy a my siedziałyśmy w knajpce niedaleko Jasnych Błoni :D Jolcia pamiętasz?? ech...
Miłego wieczoru i obyście się dobrze czuli i nie chorowali :*
wtorek, 29 stycznia 2013
Mini log cabin, snake paisey i co mi spędza sen z powiek...
Witajcie :)
wszystkim bardzo dziękuję za maile i komentarze szybkiego powrotu do zdrowia :)
zadziałało!!! :) idziemy ku lepszemu :)
A skoro jest lepiej na zdrowiu, to i na duszy :) a u mnie w duszy wiosna już się prawie zagościła na dobre :)
w Szczecinie roztopy i niebezpiecznie ślisko,w tych uliczkach, gdzie jeszcze śnieg zalega... a ja nie mogę przestać myśleć o wiośnie!! o kolorach budzących się do życia roślin, słoneczku i ciepełku, dzięki któremu uśmiech sam na twarzy się maluje :)
Przyznaję się bez bicia, że trochę leniuchuję - hehehe :)
Więc dziś przedstawiam Wam tylko dwie prace - moją poduchę z motywem log cabin, którą nieśmiało przepikowałam snake paisley'em :) miałam pewne obawy, co do tego pikowania... nie chciałam, by przytłoczyło poduchę, która z założenia ma być radosna i wiosenna :) zwłaszcza, że wybrałam kontrastowy kolor nitki... nadal zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby jaśniejszy wybrać...
Jestem ciekawa, czy Wy też tak macie, że co uszyjecie to chcecie zatrzymać dla siebie?? :)
hehe no ja po kilku dniach się oswajam z ta myślą - że do kogoś innego trafi w końcu moje rękodzieło, ale to pewnie też dlatego, że głowę zaprząta mi już kolejny projekt :)
no więc pilnie studiuję :) uczę się, podpatruję, wlepiam swe ślepia w coraz to piękniejsze patchworki i to właśnie ONE nie dają mi spać po nocach!! :) i chyba chwilowo na patchworkach będę się skupiać, choć powoli również klaruje mi się kolekcja letnich ubranek dla Gabrysi i nie tylko :) ale myślę, że szał będzie jak już dotrą tkaniny ^^
Poniżej wspomniana poducha - materiały to Riley Blake Designs, który już uleżał się u mnie na półce, i trzeba było go wreszcie uwolnić :) piękna wiosenna, dziewczęca poducha :)
a mam zamiar więcej tkanin uwalniać... ^^
I jeszcze Wam pokażę -mój mały przydaś, żebym nie miała (bardziej niż mam) porysowanego telefonu od kluczy ;/
Miłego popołudnia Wam życzę :*
Paula :)
wszystkim bardzo dziękuję za maile i komentarze szybkiego powrotu do zdrowia :)
zadziałało!!! :) idziemy ku lepszemu :)
A skoro jest lepiej na zdrowiu, to i na duszy :) a u mnie w duszy wiosna już się prawie zagościła na dobre :)
w Szczecinie roztopy i niebezpiecznie ślisko,w tych uliczkach, gdzie jeszcze śnieg zalega... a ja nie mogę przestać myśleć o wiośnie!! o kolorach budzących się do życia roślin, słoneczku i ciepełku, dzięki któremu uśmiech sam na twarzy się maluje :)
Przyznaję się bez bicia, że trochę leniuchuję - hehehe :)
Więc dziś przedstawiam Wam tylko dwie prace - moją poduchę z motywem log cabin, którą nieśmiało przepikowałam snake paisley'em :) miałam pewne obawy, co do tego pikowania... nie chciałam, by przytłoczyło poduchę, która z założenia ma być radosna i wiosenna :) zwłaszcza, że wybrałam kontrastowy kolor nitki... nadal zastanawiam się, czy nie lepiej byłoby jaśniejszy wybrać...
Jestem ciekawa, czy Wy też tak macie, że co uszyjecie to chcecie zatrzymać dla siebie?? :)
hehe no ja po kilku dniach się oswajam z ta myślą - że do kogoś innego trafi w końcu moje rękodzieło, ale to pewnie też dlatego, że głowę zaprząta mi już kolejny projekt :)
no więc pilnie studiuję :) uczę się, podpatruję, wlepiam swe ślepia w coraz to piękniejsze patchworki i to właśnie ONE nie dają mi spać po nocach!! :) i chyba chwilowo na patchworkach będę się skupiać, choć powoli również klaruje mi się kolekcja letnich ubranek dla Gabrysi i nie tylko :) ale myślę, że szał będzie jak już dotrą tkaniny ^^
Poniżej wspomniana poducha - materiały to Riley Blake Designs, który już uleżał się u mnie na półce, i trzeba było go wreszcie uwolnić :) piękna wiosenna, dziewczęca poducha :)
a mam zamiar więcej tkanin uwalniać... ^^
I jeszcze Wam pokażę -mój mały przydaś, żebym nie miała (bardziej niż mam) porysowanego telefonu od kluczy ;/
Miłego popołudnia Wam życzę :*
Paula :)
piątek, 25 stycznia 2013
Żem sie wkurzyła okrutnie...
Wczoraj szlag mnie trafił!!
Tak fatalnie się czułam, że od rana leżałam w łóżku (!) Powtarzam LEŻAŁAM nawet - ale poprawy na zdrowiu nie odczuwałam, baaaa nawet dziwne mrowienie w nogach poczułam, co było dość nieprzyjemne i utrudniało chodzenia ;/ nie na żarty się wystraszyłam, że to może ja anginę jakąś miałam (no bo ropa na gardle była) i przeziębiłam ją, i mam teraz powikłania... jestem na bieżąco, bo kuzynka prawie od 3 miesięcy na sterydach właśnie z tego powodu, nie mówiąc ile w szpitalu leżała, no i chodzić nie mogła - a to wszystko dlatego, że zlekceważyła anginę :( makabra jakaś...
No ale nic... grzecznie leżałam przykryta po uszy, z nadzieją że przejdzie mi do czasu kiedy trzeba będzie po Gabrysię sie wybrać - z głośników laptopa sączyła się miła dla ucha muzyka, co to ponoć pomaga się relaksować... no więc nagle przerwano to moje relaksowanie się i kurowanie ogólne.
Tryk - to skype się odezwał ;> pacze i widzę, że Małż kochany dopytuje się jak się czuję? ja na to że źle, że nie bardzo, ale wytrzymam do piątku, bo przecież wraca to przytuli i będzie lepiej :) on na to no właśnie... moja irytacja - no co właśnie?? No właśnie podmianę nam przesunęli i będę dopiero 31.
Żesz ty wkurzyłam się... niby wiem, że to zawsze plus/minus 2 tygodnie w kontrakcie, ale ja chora, słaba, bez niczyjej opieki, nie mówiąc, że stęskniona bardzo, a tu los mi jeszcze dokłada jedną deseczkę :( Małż przeprosił, powiedział że kocha i że musi do roboty wracać, bo jakieś alarmy im się powłączały i musi skasować... ech machnęłam ręką idź! No przecież nie jego wina, też jest wkurzony :( bywa...
No i jak tak leżałam nadal pod tą kołdrą to się zawzięłam!! Że niby ja mam się męczyć cały weekend w domu?? Gabryśka na głowę mi wejdzie, jak nie będzie mogła na dwór wyjść choć na chwilę! Poza tym co to za radocha leżeć - łóżko z człowieka jeszcze więcej siły wyciąga!
No i mówię!! O NIE!! wstaję i to już, bo jak nie to wyjdę z siebie i stanę obok - no wiem głupio to będzie wyglądać :) I wiecie co?? już mi lepiej :) nadal nie wszytko jeszcze ustąpiło, ale ale ... chce mi sie chociażby znów sprzątać hehehe więc na pewno jest już lepiej :)
Ja od zawsze uważałam - święcie w to wierzę - że jak się człowiek zaprze to może wszytko!! Tak też jest i z chorobami... no wiem że nie wszystkie tak ot po prostu da się wyleczyć... ale siła woli kochani siła woli jest niezbadana!! Ile to różnych cudów na świecie się dzieje?? To właśnie siłą woli - wiara, itp. itd, czyli wszystko w co człowiek wierzy może się ziścić :)
No i moja maksyma życiowa: "Nie ma tego złego, co na dobre w końcu nie wyjdzie" :)
Jako że sił witalnych przybywa mi z każdą godziną - tak tak ja sie dopiero rozkręcam - pokazuję, co żem do tej pory stworzyła :)
Nowy igielnik dla mnie :)
Kosmetyczka w grochy na miętowym tle na handel :) ktoś zainteresowany??
mogę ją też na coś wymienić :)
Przerobiona sukienka dla Gabrysi - wiosna wiosna gdzieś ty jest?? Wiązana na szyi...
I DOROTKA - moje najnowsze dziecko, na pewno nie ostatnie... tej wiosny, i tego lata będzie pełno Dorotek!! :) czyli spódniczek z kieszonką na przodzie, lub po boku - bo można ją nosić na dwa sposoby :) a jak ją szyłam to nuciłam: Ta malusia, ta malusia, tańcowała do kolusia, do kolusia tańcowała... czyli tytułowa Dorotka mi w głowie od rana :)
Tak fatalnie się czułam, że od rana leżałam w łóżku (!) Powtarzam LEŻAŁAM nawet - ale poprawy na zdrowiu nie odczuwałam, baaaa nawet dziwne mrowienie w nogach poczułam, co było dość nieprzyjemne i utrudniało chodzenia ;/ nie na żarty się wystraszyłam, że to może ja anginę jakąś miałam (no bo ropa na gardle była) i przeziębiłam ją, i mam teraz powikłania... jestem na bieżąco, bo kuzynka prawie od 3 miesięcy na sterydach właśnie z tego powodu, nie mówiąc ile w szpitalu leżała, no i chodzić nie mogła - a to wszystko dlatego, że zlekceważyła anginę :( makabra jakaś...
No ale nic... grzecznie leżałam przykryta po uszy, z nadzieją że przejdzie mi do czasu kiedy trzeba będzie po Gabrysię sie wybrać - z głośników laptopa sączyła się miła dla ucha muzyka, co to ponoć pomaga się relaksować... no więc nagle przerwano to moje relaksowanie się i kurowanie ogólne.
Tryk - to skype się odezwał ;> pacze i widzę, że Małż kochany dopytuje się jak się czuję? ja na to że źle, że nie bardzo, ale wytrzymam do piątku, bo przecież wraca to przytuli i będzie lepiej :) on na to no właśnie... moja irytacja - no co właśnie?? No właśnie podmianę nam przesunęli i będę dopiero 31.
Żesz ty wkurzyłam się... niby wiem, że to zawsze plus/minus 2 tygodnie w kontrakcie, ale ja chora, słaba, bez niczyjej opieki, nie mówiąc, że stęskniona bardzo, a tu los mi jeszcze dokłada jedną deseczkę :( Małż przeprosił, powiedział że kocha i że musi do roboty wracać, bo jakieś alarmy im się powłączały i musi skasować... ech machnęłam ręką idź! No przecież nie jego wina, też jest wkurzony :( bywa...
No i jak tak leżałam nadal pod tą kołdrą to się zawzięłam!! Że niby ja mam się męczyć cały weekend w domu?? Gabryśka na głowę mi wejdzie, jak nie będzie mogła na dwór wyjść choć na chwilę! Poza tym co to za radocha leżeć - łóżko z człowieka jeszcze więcej siły wyciąga!
No i mówię!! O NIE!! wstaję i to już, bo jak nie to wyjdę z siebie i stanę obok - no wiem głupio to będzie wyglądać :) I wiecie co?? już mi lepiej :) nadal nie wszytko jeszcze ustąpiło, ale ale ... chce mi sie chociażby znów sprzątać hehehe więc na pewno jest już lepiej :)
Ja od zawsze uważałam - święcie w to wierzę - że jak się człowiek zaprze to może wszytko!! Tak też jest i z chorobami... no wiem że nie wszystkie tak ot po prostu da się wyleczyć... ale siła woli kochani siła woli jest niezbadana!! Ile to różnych cudów na świecie się dzieje?? To właśnie siłą woli - wiara, itp. itd, czyli wszystko w co człowiek wierzy może się ziścić :)
No i moja maksyma życiowa: "Nie ma tego złego, co na dobre w końcu nie wyjdzie" :)
Jako że sił witalnych przybywa mi z każdą godziną - tak tak ja sie dopiero rozkręcam - pokazuję, co żem do tej pory stworzyła :)
Nowy igielnik dla mnie :)
Kosmetyczka w grochy na miętowym tle na handel :) ktoś zainteresowany??
mogę ją też na coś wymienić :)
Przerobiona sukienka dla Gabrysi - wiosna wiosna gdzieś ty jest?? Wiązana na szyi...
I DOROTKA - moje najnowsze dziecko, na pewno nie ostatnie... tej wiosny, i tego lata będzie pełno Dorotek!! :) czyli spódniczek z kieszonką na przodzie, lub po boku - bo można ją nosić na dwa sposoby :) a jak ją szyłam to nuciłam: Ta malusia, ta malusia, tańcowała do kolusia, do kolusia tańcowała... czyli tytułowa Dorotka mi w głowie od rana :)
I na koniec moje piękne wizytówki :D prezent od siostry i jej lubego pod choinkę :*
Uff chyba Was nie zanudziłam?? Reszta następnym razem :D tak tak ja mam jeszcze wiele do pokazania i do powiedzenia :*
Zdrówka Wam życzę!! ^^
niedziela, 13 stycznia 2013
Własna osobista kosmetyczka :) tutorial
Witajcie w ten miły, śnieżny, niedzielny wieczór :)
jakiś czas temu obiecałam, że stworzę kolejny tutorial - padło na kosmetyczkę, czyli to co ostatnio najczęściej, zaraz po poduszkach, szyję :)
A więc gotowe do szycia?? No to zaczynamy!!
Potrzebować będziemy:
-2 kawałki tkaniny na warstwę zewnętrzną
-2 kawałki tkaniny na część wewnętrzną (szerokość o 1 cm krótsza od warstwy zewnętrznej)
-2 kawałki flizeliny/ociepliny na usztywnienie
-zamek błyskawiczny dopasowany szerokością do tkanin
-stopka do wszywania zamków
-szpilki
-nożyczki, itp.
-obowiązkowo dobre nastawienie :)
Na początku przygotowujemy warstwę zewnętrzną - w zależności czym usztywniamy kosmetyczkę, musimy ją albo przepikować albo przeprasować :) to ułatwi nam pracę, bo lepiej zapanować nad 2 tkaninami, niż nad trzema :)
Gdy już nam sie to udało przystępujemy do szycia kosmetyczki :)
Układamy na sobie prawymi stronami po 1 kawałku tkaniny zewnętrznej i wewnętrznej. W środek wkładamy zamek błyskawiczny zapięciem do góry.
Spinamy szpilkami.
Wkładamy pod maszynę, do której już zainstalowaliśmy stopkę do wszywania zamków, i przeszywamy ściegiem prostym na szerokość stopki (czyli ok 5mm).
Po przeszyciu odwracamy materiał, tak by teraz prawe strony były na wierzchu. Naciągamy mocno oba materiały, spinamy szpilkami i ostębnujemy zamek.
Jedna strona kosmetyczki gotowa!!
Z drugą stroną robimy tak samo :)
Cenna uwaga: gdy wszywasz zamek i zbliżasz się do jego zapięcia, najlepiej zatrzymać maszynę tak by igła była głęboko w materiale, podnieść stopkę do góry, otworzyć/zamknąć zamek, opuścić stopkę i dokończyć wszywanie - dzięki temu nie będziemy mieć pofalowanego kawałka na zamku :)
Gdy obie strony są już gotowe, składamy prawymi stronami do środka z jednej strony warstwę zewnętrzną, a z drugiej podszewkę. Dobrze naciągamy materiał i spinamy szpilkami.
Obszywamy dookoła, zaczynając od środka podszewki, a kończąc również na środku podszewki tak by pozostała nam dziura wielkości ok 4-5cm.
Pamiętajmy by na początku i na końcu użyć ściegu wstecznego, by wzmocnić w tym miejscu szew.
Wyrównujemy brzegi, obcinamy rogi.
I wywijamy na drugą stronę :) Spokojnie nic się nie popruje :)
Cenna uwaga: w momencie szycia odcinka, gdzie mamy zamek, radzę delikatnie złapać materiał i pociągnąć w trakcie szycia, tak by pomóc transporterowi przesunięcie grubej warstwy materiału.
Cenna uwaga: w momencie, gdy zaczynasz obszywać kosmetyczkę dookoła, radzę pozostawić zamek otwarty do połowy - czyli zapięcie na środku - będzie to niewątpliwe ułatwienie przy wywijaniu kosmetyczki na drugą stronę, wierzcie mi - ja kiedyś zostawiłam zamknięty i tyyyyle wykrzykników wtedy poleciało, że hej :)
Gdy wywinęliśmy już kosmetyczkę na właściwą stronę poprzez dziurę w dnie podszewki, wyrównujemy rogi kosmetyczki, a następnie zaszywamy otwór :)
I to koniec :)
Proste prawda?? :)
Będę wdzięczna za wszystkie linki do waszych kosmetyczek :) jestem bardzo ciekawa jakie materiały i wielkości wybierzecie :)
Miłego i do zobaczenia!! :*
jakiś czas temu obiecałam, że stworzę kolejny tutorial - padło na kosmetyczkę, czyli to co ostatnio najczęściej, zaraz po poduszkach, szyję :)
A więc gotowe do szycia?? No to zaczynamy!!
Potrzebować będziemy:
-2 kawałki tkaniny na warstwę zewnętrzną
-2 kawałki tkaniny na część wewnętrzną (szerokość o 1 cm krótsza od warstwy zewnętrznej)
-2 kawałki flizeliny/ociepliny na usztywnienie
-zamek błyskawiczny dopasowany szerokością do tkanin
-stopka do wszywania zamków
-szpilki
-nożyczki, itp.
-obowiązkowo dobre nastawienie :)
Na początku przygotowujemy warstwę zewnętrzną - w zależności czym usztywniamy kosmetyczkę, musimy ją albo przepikować albo przeprasować :) to ułatwi nam pracę, bo lepiej zapanować nad 2 tkaninami, niż nad trzema :)
Gdy już nam sie to udało przystępujemy do szycia kosmetyczki :)
Spinamy szpilkami.
Z drugą stroną robimy tak samo :)
Cenna uwaga: gdy wszywasz zamek i zbliżasz się do jego zapięcia, najlepiej zatrzymać maszynę tak by igła była głęboko w materiale, podnieść stopkę do góry, otworzyć/zamknąć zamek, opuścić stopkę i dokończyć wszywanie - dzięki temu nie będziemy mieć pofalowanego kawałka na zamku :)
Gdy obie strony są już gotowe, składamy prawymi stronami do środka z jednej strony warstwę zewnętrzną, a z drugiej podszewkę. Dobrze naciągamy materiał i spinamy szpilkami.
Pamiętajmy by na początku i na końcu użyć ściegu wstecznego, by wzmocnić w tym miejscu szew.
Wyrównujemy brzegi, obcinamy rogi.
I wywijamy na drugą stronę :) Spokojnie nic się nie popruje :)
Cenna uwaga: w momencie szycia odcinka, gdzie mamy zamek, radzę delikatnie złapać materiał i pociągnąć w trakcie szycia, tak by pomóc transporterowi przesunięcie grubej warstwy materiału.
Cenna uwaga: w momencie, gdy zaczynasz obszywać kosmetyczkę dookoła, radzę pozostawić zamek otwarty do połowy - czyli zapięcie na środku - będzie to niewątpliwe ułatwienie przy wywijaniu kosmetyczki na drugą stronę, wierzcie mi - ja kiedyś zostawiłam zamknięty i tyyyyle wykrzykników wtedy poleciało, że hej :)
Gdy wywinęliśmy już kosmetyczkę na właściwą stronę poprzez dziurę w dnie podszewki, wyrównujemy rogi kosmetyczki, a następnie zaszywamy otwór :)
I to koniec :)
Proste prawda?? :)
Będę wdzięczna za wszystkie linki do waszych kosmetyczek :) jestem bardzo ciekawa jakie materiały i wielkości wybierzecie :)
Miłego i do zobaczenia!! :*
czwartek, 20 grudnia 2012
Czasami jak mnie coś najdzie...
to nie wytrzymam i muszę to uszyć ;>
Jestem trochę w gorącej wodzie kąpana,i jak sobie coś wieczorem wymyślę, i nie jest za późno, i nie padam na pyszczek...
Najciekawsze moje pomysły przychodzą mi do głowy jak usypiam Młodą (co z reguły trwa prawie godzinę ;>) gadamy sobie, śpiewamy czasami, gilgoczemy się, a potem Młoda się we mnie wtula, w tle cicho kołysanki lecą z CD i sie odprężam... rety jak ja lubię ten stan ^^
Niestety często tak się odprężam, że zasypiam razem z Gabryśką hahaha, a rano już mi się nie chce, albo muszę zrobić coś innego, albo po prostu nachodzi mnie wena do uszycia czegoś innego :)
Czasami jednak Mała pilnuje matki, co by nie usnęła przed nią, i każe się masować po brzuszku, tudzież tylnej swojej części, co również jest miłe, bo szum pościeli działa bardzo kojąco :)
No ale wracając do tego, że mnie naszło... naszło już wcześniej - uszyłam kosmetyczkę w zacnym moim ulubionym kolorze stalowym, która w połączeniu z milutkim błękitem wygląda przeuroczo :P
dodałam do tego tasiemkę w serca i się zaczęło... wszędzie za mną chodziły... w zupie oka układały się w serduszka, nagle w radio muzyka nuci : " serduszko puka w rytmie cza cza..." i takie tam inne historie... no i gdy się tak odprężyłam usypiając Małą zobaczyłam oczami wyobraźni właśnie TĄ bluzkę :) jako, że oczywiście nie mam na nią wzoru, i nie przypominam sobie co bym kiedyś owy krój miała w ręce, poleciałam ciąć materiał na oko ;> wyszło nie najgorzej, ale jak będę szyła dla siebie większą wersję, to wiem co poprawić ;>
dekolt jest w łódkę - zakładam, że jutro po przymiarce na ramionach pojawią się guziki, które będą regulować szerokość owego dekoltu... ale to jutro... zdjęcia pewnie w weekend, jak światło będzie ok :)
Powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona z owego mojego natchnienia - hahaha może jutro dostanę kubłem zimnej wody, jak sie okaże, że coś sknociłam przy zszywaniu, ale na płasko jest w miarę ok :) a najfajniejsze jest to, że ta tkanina jest taka "ciepła w dotyku" w sensie odczucia, a nie temepratury :) bardzo miła - muszę kupić więcej tego materiału :)
a tymczasem lecę spać bo rano pobudka - jak co dzień...
Jestem trochę w gorącej wodzie kąpana,i jak sobie coś wieczorem wymyślę, i nie jest za późno, i nie padam na pyszczek...
Najciekawsze moje pomysły przychodzą mi do głowy jak usypiam Młodą (co z reguły trwa prawie godzinę ;>) gadamy sobie, śpiewamy czasami, gilgoczemy się, a potem Młoda się we mnie wtula, w tle cicho kołysanki lecą z CD i sie odprężam... rety jak ja lubię ten stan ^^
Niestety często tak się odprężam, że zasypiam razem z Gabryśką hahaha, a rano już mi się nie chce, albo muszę zrobić coś innego, albo po prostu nachodzi mnie wena do uszycia czegoś innego :)
Czasami jednak Mała pilnuje matki, co by nie usnęła przed nią, i każe się masować po brzuszku, tudzież tylnej swojej części, co również jest miłe, bo szum pościeli działa bardzo kojąco :)
No ale wracając do tego, że mnie naszło... naszło już wcześniej - uszyłam kosmetyczkę w zacnym moim ulubionym kolorze stalowym, która w połączeniu z milutkim błękitem wygląda przeuroczo :P
dodałam do tego tasiemkę w serca i się zaczęło... wszędzie za mną chodziły... w zupie oka układały się w serduszka, nagle w radio muzyka nuci : " serduszko puka w rytmie cza cza..." i takie tam inne historie... no i gdy się tak odprężyłam usypiając Małą zobaczyłam oczami wyobraźni właśnie TĄ bluzkę :) jako, że oczywiście nie mam na nią wzoru, i nie przypominam sobie co bym kiedyś owy krój miała w ręce, poleciałam ciąć materiał na oko ;> wyszło nie najgorzej, ale jak będę szyła dla siebie większą wersję, to wiem co poprawić ;>
dekolt jest w łódkę - zakładam, że jutro po przymiarce na ramionach pojawią się guziki, które będą regulować szerokość owego dekoltu... ale to jutro... zdjęcia pewnie w weekend, jak światło będzie ok :)
Powiem Wam, że jestem bardzo zadowolona z owego mojego natchnienia - hahaha może jutro dostanę kubłem zimnej wody, jak sie okaże, że coś sknociłam przy zszywaniu, ale na płasko jest w miarę ok :) a najfajniejsze jest to, że ta tkanina jest taka "ciepła w dotyku" w sensie odczucia, a nie temepratury :) bardzo miła - muszę kupić więcej tego materiału :)
a tymczasem lecę spać bo rano pobudka - jak co dzień...
Subskrybuj:
Posty (Atom)











































