piątek, 1 lutego 2013

Jak sobie poradzić z niesforną jednorazówką :)

Przyznaję się... zdarza mi się kupić jednorazówkę... no niestety - skleroza lub spontaniczne zakupy atakują, a w najmniej spodziewanym momencie :)

Zazwyczaj mam jakąś ekotorbę ze sobą, a jak nie ją, to jednorazówkę, kupioną ostatnim razem hehehe

Ale co zrobić by nie szeleszczała nam w torebce, i co ważniejsze nie zajmowała jej całej ??

Ten sposób poznałam we Włoszech - pokazała mi go Włoszka u której mieszkałam - może i Wam sie przyda :) zawsze to mniej  miejsca nam zajmuje...



A oto mały instruktarz obrazkowy :)









Poniżej jeszcze tkaniny, z którym między innymi będą szyła słodziaki na candy :) do którego zapisania się zapraszam!! :)



I na koniec fotorelacja z frontu - czyli co ostatnio robię :)





Iiii jeszcze na koniec małe ogłoszenie parafialne - przez jakiś czas mogę rzadziej Wam coś pisać, a to z dwóch powodów:

1-mąż wrócił :) więc trzeba wywiązać się z obowiązków żony ^^
2-miałam wczoraj awarię w domu - niektóre z Was już wiedzą ;/ no głupota moja totalna - powiem tylko, że spaleniznę nadal czuć ;( więc szoruję wszystko wodą z octem ;/ bo kilkugodzinne wietrzenie mieszkania nie dały oczekiwanych efektów chlip chlip... to się mąż zdziwił :)

Ale dobrze trafił z prezentem, bo dostałam perfumy Burberry - Touch :)  więc siedzę i wącham swoje nadgarstki ^^

18 komentarzy:

  1. Noo ciekawy pomysl na jednorazowke :) Materialy przesliczne :) Sliczne podusie szykujesz ja juz jestem na TAAK z sowkami :) Nie spal domu :) I duuzo milych chwil spedzonych z mezem :) Buziaczki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już nie spalę ;/ ale jak weszłam do domu to było prawie czarno ;(

      Usuń
  2. Kochana spróbuj z sodą ona pochłania zapachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, mam ją porozsypywaną na talerzach razem z solą i kawą - dziś przyłapałam młodą, jak palce w niej maczała ;>

      Odkurzyłam już wszystko co się dało wodnym odkurzaczem z olejkiem eterycznym, poprałam zasłony i koce - jest lepiej, ale ja nadal to czuję siedząc w domu, więc co dopiero ktoś, kto tu dopiero co wszedł ;(

      dobrze że nic się nie spaliło - za to ostrzegam sos z gularzu nie wyparuje tylko zamieni sie w smołę, która diabelnie dymi ;(

      Usuń
    2. Wow! Dlatego też ja się nie zabieram za gotowanie ;) Kiedyś chciałam coś ugotować do czego było mi potrzebne ciepłe mleko (nie pamiętam do czego, serio) i chyba 3 dni nie mogłam się pozbyć zapachu spalonego mleka z domu ;) Gary to nie moja bajka ;) Dobrze, że się nic nie spaliło!

      Usuń
    3. Ah, i patent na jednorazówkę świetny, wykorzystam :)

      Usuń
  3. Żeberka też się świetnie dymią, miesiąc trwało zanim zapachu się pozbyłam, po wypraniu wszystkiego co możliwe łącznie z łóżkiem, dywanami i zasłonami :) Zobaczysz, kiedyś wywietrzeje :))) Ważne, że nic się nikomu nie stało i nie ma większych strat :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łooo matko miesiąc ?? :O

      no powiem ci że mięso, to co wystawało ponad tą smołę nawet smaczne było hahahaha :D

      mąż tylko pokiwał palcem że tak wpadłam do domu od razu nie zastanawiając się czy tam nie ma otwartego ognia ;(

      on po kursach statkowych z ratownictwa medycznego i niestety najwięcej wypadków jest dlatego, że ludzie się zaczadzają :(

      no ale roztropnie jak już weszłam za drugim razem sprawdzić efekty wietrzenia, to wzięłam na twarz mokry ręcznik - bo naprawdę, aż szczypało w gardło ;(

      ech...
      :*

      Usuń
    2. To chyba kobiety tak mają, że bez zastanowienia, bo ja też wtedy otworzyłam drzwi i wpadłam nie mysląc czy jest ogień, pierwsze co to okno otworzyłam z szalikiem na twarzy, a jak już ogarnęłam, że kuchnia na miejscu co łatwe nie było bo nic nie było widać to złapałam garnek i przez balkon na śnieg wyrzuciłam, to parter więc nikomu na głowę nie spadł ;)))

      Usuń
    3. hahah no dobrze że nikomu nie spadł na głowę :D heheh ja na 4 piętrze mieszkam - więc uderzenie WOKa z zawartością na pewno byłoby śmiertelne :D

      Usuń
  4. NO nieźle się porobiło :D
    materiały piękne, naciesz się mężem ;)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. nooo porobiło się... ale idzie ku lepszemu już :*

    OdpowiedzUsuń
  6. jaaa ale mega <3
    świetny blog <3
    śliczny nagłówek <3
    obserwuje i zapraszam + zostaw ślad :P a na 100 % się odwdzięczę <3
    http://martynka-stylowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. HA! Znałam ten sposób. Na co dzień mam pojemnik na jednorazówki, ale np. do torebki czy do kieszeni jak najbardziej używam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobnie zwijalam, ale ten sposób podoba mi się bardziej. Materiały cudne no i pracę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana, wkleiłabyś już zdjęcia tych cudeniek, co powstały z tych ślicznych szmatek :P. Ciekawość mnie już zjadła do połowy. Chcesz, żeby znikła? :P.

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja wloska tesciowa tez tak torebki foliowe sklada :-)ale ja probowalam i nie mam na to cierpliwosci :-) Naszczescie teraz sa te ecologiczne i nie szeleszcza :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny pomysł składania reklamówek, na pewno będę korzystać. Szmatki mają fajne wzory.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę :) Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad, w postaci komentarza :)