I to niestety z powodu choroby :( siekło mnie przed świętami i dopiero dziś mogę powiedzieć, że czuję się jako tako... na koniec 8 dnia brania antybiotyków! Nadal jestem słaba, tak bardzo, że po pół godzinie krojenia materiałów przy stole nogi mi wysiadły i odmówiły posłuszeństwa... no ale to nie tylko zasługa ostatniej choroby :)
W 2014 roku szykują się duże zmiany :)
ale to jeszcze trochę, więc na razie nie zaprzątam Wam tym głowy :)
Otoczenie od razu zauważyło, kiedy choroba mi odpuszcza, bo od razu zaczęłam myśleć o projektach patchworkowych :) Mimo, że jeszcze wtedy kaszlałam jak gruźlik ;/
W 2014 rok weszłam z nastawieniem, że będę więcej nad sobą pracować. Nie tylko w sferze osobistej (więcej cierpliwości, więcej cierpliwości, więcej cierpliwości...), ale i warsztatu szycia.
Zapisałam się na kilka kursów patchworkowych - m.in na Machine Quiliting z niesamowitą Wendy Butler Berns i kolejny SAL patchworkowy Amy Gibson, którą pokochałam po serii Block of the Month 2012 realizowanej na platformie craftsy.com. O szczegółach Sugar Block Club możecie poczytać na blogu Amy www.stitcherydickorydock.com.
Zaletą tych kursów jest to, że można wszystko oglądać zdalnie z łóżka, a wielką wadą to, że nie można od razu wstać iść i szyć!! :D bo rodzina wrzeszczy - Leż w łóżku! ech...
No, ale wróćmy do meritum. Pierwsze co uszyłam w 2014r to bieżnik ze skrawków. Tak, tak, mam zamiar wreszcie uwolnić skrawki, które posegregowane leżą i czekają na chwilę triumfu! :D
Jeszcze jedną rzeczą, nad jaką chcę popracować w 2014r. to zdecydowanie poprawienie umiejętności wszywania lamówki - nie cierpię tego ;/ M.in pewnie dlatego jeszcze nie olamowałam żółtej kołderki zaczętej w pierwszej połowie 2013!! Od kilku miesięcy leży, całkowicie zszyta i przepikowana i czeka tylko na tą nieszczęsną lamówkę... No, ale małymi krokami, co by się za bardzo nie zmęczyć i dotrę do celu - jedno co wiem, to to że jestem uparta :)