sobota, 8 listopada 2014

Zimno, zimniej, a wózek pchać trzeba...

Jest coraz zimniej - to fakt. Przez jakiś czas nie ma co liczyć na to, że będzie ciepło. A gdy do tego rano trzeba wstać, gdy jest jeszcze ciemno za oknem, to już zupełnie się odechciewa.


Mufka uszyta z tkanin SweetCraft i Minky

Mój poranek wygląda mniej więcej tak:

-budzi mnie budzik, włączam drzemkę :)
-jednak drugi alarm już jest tak głośny i nie da się niestety go wyłączyć -> To Tadziu radośnie nam obwieszcza, że już nie śpi, czyli jest gdzieś ok 6:30... na szczęście jego gaworzenie jest na tyle miłe dla ucha, że człowiek zazwyczaj wstaje prawą nogą :)
-budzę Gabrysię,
-idę wstawić wodę na kawę
-w międzyczasie robię śniadanie dla Gabi i próbuję ją nakłonić, by jednak dziś nie szła w piżamce do przedszkola - uff udało się:)
-przebieram Tadzia, ten na szczęście nie protestuje, że body są dziś zielone, a nie niebieskie, to jeszcze nie ten etap...
-śniadanie: z młodym to pikuś, a Gabrysi czasami trzeba przypominać, że jest talerz/miseczka i że coś ciepłego przed wyjściem musi się znaleźć w brzuszku...
-ok czas na mnie w locie wypijam kawę, czasami przegryzam jakąś kanapkę...
-poranna toaleta i już zbieramy się do wyjścia,
-młoda marudząca ubiera się na schodach, ja wkładam Tadzika do kombinezonu, młody ląduje w bujaku przy drzwiach, a ja pomagam Gabi zapiąć zamki w kozakach..
-szybko zarzucam na siebie kurtkę, czapka i szalik w kieszeni - założę, jak dojdziemy do auta, żeby wyciągnąć wózek - będę mieć wtedy obie ręce wolne...
-uffa schodzimy z 4 piętra... Tadzik na ręce, a Gabi za rękę...
-jest auto, dziś fart udało się blisko klatki zaparkować, bądź co bądź młody już przeszło 8 kg waży, i nawet nie chcę myśleć ile razem z kombinezonem...
-wkładam go do fotelika, rozkładam wózek, wpinam fotelik
-no i jedziemy do przedszkola!! :) raz pod górkę, a raz z górki po schodach w górę i w dół...
-...
- a ręce marzną...

Jako, że mam od niedawna sponsora (co niektórzy zauważyli już banerek po prawej stronie bloga :) i miałam możliwość wybrania sobie tkaniny do kolejnego projektu to wybór wcale nie był taki prosty - po długich dumaniach padło na kolorowe heksagony, które będą idealnie pasować do naszej wiśniowej spacerówki :)


www.sweetcraft.pl 



W ramach modelki Babcia Grażynka :)

Mufka nie jest dodatkwo ocieplana, bo ja i tak zazwyczaj mam ciepłe ręce - tu bardziej chodziło o osłonięcie od zimnego wiatru.

-> Tutorial, jak można samemu prosto uszyć taką praktyczną rzecz będzie już niedługo można znaleźć na blogu SweetCraft - bądźcie czujni :)

Będziecie szyć mufki tej zimy? :)

Tkanina użyta w tym tutorialu dostępna na stronie SweetCraft.pl o TU

A może by tak jeszcze kocyk do wózka z tego materiału uszyć?? hmm?? 

kocyk autorstwa Iwony ze SweetCraft :)

https://www.facebook.com/SweetCraft?fref=ts



13 komentarzy:

  1. świetna mufka, ja w zeszłym roku cierpiałam mróz i chętnie bym uszyła na ten sezon ale pewnie nie będzie kiedy, bo mała ciągle chora albo wisi mi na nodze i nawet garów nie ma kiedy pozmywać. :(
    a co to za piękna tkanina leży pod wózkiem?? jakiś kocyk, wygląda świetnie :)
    pozdrawiam i podziwiam za dobrą organizację :D buziak!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) a powiem ci, że taka mufka to pół godziny pracy :) a wygoda rano nieoceniona :)
      Pod wózkiem jest kocyk z mikrofibry z mojego ulubionego dyskontu na literkę L :)
      ściskamy :)

      Usuń
  2. Mufka bardzo ładna i stylowa! Jak czytam Twój opis poranka to zdecydowanie nie zachęca mnie to posiadania kolejnego dziecka :)
    A co do ciężaru to wiem jak jest, Jagoda waży niecałe 7 kg i z fotelikiem ledwo ją podnoszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja powiem tak : Gabrysia pojechała wczoraj z babcią w odwiedziny do kuzynów do Poznania. Jesteśmy sami z Tadzikiem i nudno nam okropnie! :) tęsknimy jak dwa mopsy, a do wtorku jeszcze tyyyyle czasu :) owszem jest ciszej, mam mniej obowiązków, ale pustka jaką się czuje jest nie do opisania :(
      Ja z chęcia za dwa, może trzy lata będę się starać o kolejne :)

      Usuń
    2. A co do ciężaru, to warto się chustować :) Ja używam teraz chusty jak pada deszcz, ale w styczniu i lutym jak spadnie śnieg tez mam zamiar to robić. W głowie już projekt na ocieplacz na chustę, żeby bąblowi na brzuchu było ciepło :)

      Usuń
  3. Super sprawa. Etap wózkowy już za mną, ale zawsze mogę sobie mufkę do powieszenia na szyję machnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetna! I materiał cudny wybrałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super patent :) No i ta przepiękna tkanina! Ale z Ciebie stylowa mama :)
    Pozdrawiam
    Kamila

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny materiał i prostota! To lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super pomysł - no i w ręce już nie będzie zimno ;) Ja bym uszyła kocyk do kompletu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmmmm..... rozumiem Twoją rozterkę pod tytułem: który materiał wybrać? :))))) Wszystkie są po prostu wyborne!!!
    Mufka pierwsza klasa! Że też ja na to nie wpadłam jakieś 4 lata temu.... Teraz to mogę sobie taką co najwyżej ze sznureczkiem uszyć i na szyi wieszać :))))) Ale wiesz, że to nie jest taki głupi pomysł - ja mam zawsze lodowate ręce! Brrrrr.... taki ze mnie zmarzluch :)

    Opis Waszego poranka rozłożył mnie na łopatki..... :))) Pomyśl co by to było, gdyby Tadzinek miał brata bliżniaka! Ha!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Czy w Szczecinie ktoś godny polecenia szyje takie cuda na zamówienie?

    OdpowiedzUsuń
  10. Aż mi szkoda, że moje dzieci wózkiem już nie jeżdżą, mufka bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę :) Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad, w postaci komentarza :)