Przedwczoraj na szybko uszyłam mały przydasik dla siostry :)
ową rzecz widziałam już na kilku blogach, których nie sposób teraz tu wymienić i uważam że nie tyle co jest pomysłowa co strasznie praktyczna :) i dyskretna oczywiście :)
wyprodukowane maleństwo tak się spodobało, że mam już chętną na następne :)
Poniżej zdjęcie tyłu i środka, wszystko razem zapinane na rzepa.
Tkanina na zdjęciach jest jakaś taka matowa ;/ w rzeczywistości ma miły dla oka głęboki odcień prezentowanych kolorów :)
czwartek, 19 maja 2011
poniedziałek, 16 maja 2011
TA DAAAAM!!
Czyli wreszcie coś uszyłam :)
Poniżej prezentuję Wam letni śpiworek dla Gabryśki - zimowy stanowczo jest już za ciepły, a letni kocyk kompletnie się nie sprawdza przy mojej wiercipiętce :)
Tym razem za modelkę posłużyła nam Żyrafa, obecnie ulubiona przytulanka mojej córy, która nadal walczy z ospą ;/
Śpiworek uszyłam z cienkiego błękitnego polarku i lekkiej bawełny, z boku zapinany jest na zamek kryty, a na ramionach ma po 2 zatrzaski. Dla wzmocnienia na górze przeszyłam materiał, żeby przy odpinaniu zatrzasków tkanina się nie rozwarstwiała.
sobota, 14 maja 2011
A JA MAM W DOMU INDIANINA!!
Powrócił internet powracam i ja :)
choć dopiero małymi krokami... majówka szaleńcze tempo narzuciła i dopiero dochodzimy do siebie, a ostatnio to nawet Indianie nas odwiedzili!!
hehe
poniżej fotki Gabi z cyklu "Potwory i spółka" czyli co Gabi myśli o ospie :D
choć dopiero małymi krokami... majówka szaleńcze tempo narzuciła i dopiero dochodzimy do siebie, a ostatnio to nawet Indianie nas odwiedzili!!
hehe
poniżej fotki Gabi z cyklu "Potwory i spółka" czyli co Gabi myśli o ospie :D
sobota, 23 kwietnia 2011
wtorek, 19 kwietnia 2011
SPODNIE DLA IGUSIA
Takie zwykłe, wygodne portki wykonane metodą łopatologiczną, czyli dołożona kartka do wzorcowych spodni, odrysowane, wycięte i przeszyte :) grunt, że coś się szyje :)
W spodniach już niedługo będzie pomykał chrześniak mojego Męża - mam nadzieję że będzie dla cioci wyrozumiały - następne będą ładniejsze!
W spodniach już niedługo będzie pomykał chrześniak mojego Męża - mam nadzieję że będzie dla cioci wyrozumiały - następne będą ładniejsze!
niedziela, 27 marca 2011
MAŁY ROBACZEK
Coś tam dłubię, dzięki dziewczynom z forum Szyjemy-po-godzinach zaczęłam walczyć z moją wszechogarniającą niemocą :D
jest lepiej, znacznie lepiej :)
ale co ja tu będę pisać oprócz drobnic typu przerób, przyszyj czy wszyj (które już zaczęły się piętrzyć przy maszynie), powstała mała drobnostka dla Młodej :) druga recyclingowa opaska jeszcze nie wykończona zostanie zamieszczona w czasie późniejszym, bliżej nieokreślonym...
Miłego, krótszego (?) wieczoru :)
niedziela, 6 marca 2011
SPUST
Dziś nie będzie nowych prac... od ostatniego wpisu tylko kilka drobnic powstało, kiedyś przy okazji pokażę wszystkie razem.
W przyszłym tygodniu szanowny Mąż wraca, więc mam nadzieję, że wygospodaruję sobie trochę czasu na nowe projekty, które tak jak postanowiłam w poprzednim poście, zaczęłam spisywać - mam tylko jeszcze problem z ich gradacją, więc pewnie znów będzie to zależne od nastroju...
W przyszłym tygodniu szanowny Mąż wraca, więc mam nadzieję, że wygospodaruję sobie trochę czasu na nowe projekty, które tak jak postanowiłam w poprzednim poście, zaczęłam spisywać - mam tylko jeszcze problem z ich gradacją, więc pewnie znów będzie to zależne od nastroju...
A jeśli chodzi o nastrój... no cóż dziś mój jest wyjątkowo żarłoczny :D
Mimo, iż tłusty czwartek już był, to dopiero dziś dojechały do mnie (za sprawą siostry - tej od portfela) mamine pączusie :) bosz uwielbiam je!! z nadzieniem różanym... no i dostałam ich 6, miało być jeszcze kilka kawałków ciasta, ale DZIĘKI BOGU siostra intuicyjnie ich nie przywiozła, bo pewnie bym je pochłonęła, tak jak tych sześć nieszczęsnych pączusiów :)
no normalnie nie wiem nawet kiedy opuściły miejsce zbrodni, czyli talerz :D
uff dobrze, że nadal karmię Młodą, bo wyciąga ze mnie wszystko, więc jakoś się usprawiedliwiam w tym szaleństwie (wczoraj
np.: poszła prawie cała nutella z poznańską bułą, a raczej bułami :) boję się tylko jednego -> otóż, kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy Gabrysia zamiast maminego cyca wybierze tudzież coś bardziej wyrafinowanego, no cóż taka kolej rzeczy, wiadomo, dzieci zmieniają upodobania żywieniowe pytanie czy i ja zmienię?? czy zostanę przy moim iście niedźwiedzim spuście?? ehhh... martwi mnie to okrutnie...
np.: poszła prawie cała nutella z poznańską bułą, a raczej bułami :) boję się tylko jednego -> otóż, kiedyś nadejdzie ten dzień, kiedy Gabrysia zamiast maminego cyca wybierze tudzież coś bardziej wyrafinowanego, no cóż taka kolej rzeczy, wiadomo, dzieci zmieniają upodobania żywieniowe pytanie czy i ja zmienię?? czy zostanę przy moim iście niedźwiedzim spuście?? ehhh... martwi mnie to okrutnie...
teraz, pisząc tego posta, grzecznie chrupię marchewkę za sprawą mojego sumienia, które stara się przywołać mnie do porządku, a ja pewnie za chwilę znów potuptam do kuchni...
Subskrybuj:
Posty (Atom)














