Powoli zbliżam się do końca... baaaardzo powoliiiii ;)
wisi mi jeszcze kilka innych pilniejszych spraw, ale wieczorami już coś tam wykańczam :D
Kanapkę testował Tadzinek, a tył pomagała zszywać Gabrysia :D czyli rodzinny biznesos jak się patrzy :D
Babcia Gosia będzie zadowolona ze swojego quiltu :) choćby dlatego, że wreszcie go dostanie ;)








Śliczny będzie! A naciągnięty jak deska, wow!! :D
OdpowiedzUsuńAle kolorowo :) Jaka zgrana trójeczka :)
OdpowiedzUsuńCuda robicie cuda ! Pozdrawiam !
OdpowiedzUsuńło ho! Szalejesz! :D Mój by od razu zrobił na czymś takim tor dla samochodów i tyle by było z prasowania i układania ;)
OdpowiedzUsuńale cudo się zapowiada!
OdpowiedzUsuńPaulinko kołderka śliczna, widziałam na żywo i mogę zaświadczyć - kolory jeszcze piękniejsze.
OdpowiedzUsuńBabcia na pewno będzie zadowolona! Piękne pikusie!
OdpowiedzUsuńJuż wygląda super:) I pomocnik jaki zaangażowany
OdpowiedzUsuńPrzepiękny cudowny idealny!!
OdpowiedzUsuńPikowanie zrobiło na mnie wrażenie! Wow!
OdpowiedzUsuńJaki piękny! Zapowiada się cudo:)
OdpowiedzUsuńJak Ty to robisz że jest tak pięknie ponaciągany....
OdpowiedzUsuńNo, no pikowanie to majstersztyk prima sort itd. itp. :) Czekam na szczęśliwe zakończenie i pokaz w pełnej krasie :)
OdpowiedzUsuńCudowne !! Nie mogę się napatrzec 😊
OdpowiedzUsuńPastelowe kolory,a do tego ta biel. jest przepiękny !
OdpowiedzUsuńależ cudownie :) a te malutkie rączki obok maszyny ... <3 super pomoc
OdpowiedzUsuńoh! piękny!
OdpowiedzUsuńA teraz przyznaj się - oprócz dzieci pomagały Ci też krasnoludki? Takiego pikowania nie da się samemu ogarnąć.... no nie uwierzę!
OdpowiedzUsuńZapowiada się zjawiskowo!