piątek, 19 czerwca 2015

Moja nowa koleżanka - Elna 444

Z racji różnych, okołożyciowych trudności, piszę mało. Co nie znaczy, że nie szyję :) 
Ten kto zagląda na mojego instagram na pewno jest na bieżąco :)



Od jakiegoś czasu goszczę u siebie nową maszynę - Elnę 444
Początki naszej przyjaźni były trudne - ohhhh naprężenie nici kosztowało mnie wiele nerwów :P 
Po czym pozmieniałam igły i magicznie jakoś wszystko się uspokoiło ;) poza tym zrezygnowałam chwilowo z potrójnego ściegu i zadowalam się podwójną drabinką, która na malutkich ubrankach wygląda rewelacyjnie :D

Maszynę bardzo, ale to bardzo prosto się nawleka. Jest cicha. I jak już się ją wypróbuje to człowiek nie wyobraża sobie życia bez niej :D zwłaszcza jak efekt jest taki, że ubrania wyglądają profesjonalniej niż ze sklepu (obecnie zapanowała moda na wykańczanie t-shirtów tzw. flatlockiem, którego szczerze nie cierpię ;) lub na ich nie wykańczanie, co w przypadku niektórych tkanin grozi katastrofą po pierwszym prani :( )

Czy prułam ? a jakże by inaczej!! :D bo ponoć bez prucia się nie liczy ;) ale efekt końcowy napawa mnie dumą :)