poniedziałek, 13 lutego 2012

PIELUCHA I MAMINY OGROM PRACY

Tak jak pisałam wczoraj pokazuje moją pierwszą pieluchę wielorazową :)
Prototyp ze zwykłego polaru - nie chciałam zniszczyć minky na próby - następna już skrojona czeka na wenę do zszycia :) 
Gabi bardzo polubiła nowe, miękkie pieluchy, (mamy 4 kupne egzemplarze) i gdy po tygodniu w domu musiała iść do przedszkola w zwykłej jednorazówce to strasznie protestowała ;] 




A jeśli chodzi o drugi człon tytułu posta to przedstawiam Wam moją nową piękną serwetę, która na szydełku zrobiła moja mama!! mimo nieśmiałych prób szydełko chyba mnie nie polubiło więc teraz na każdą okazję życzę sobie jako prezent mamy dzieła :) 
Dzięki tej serwecie pokój nabrał ciepła, i aż chce się siedzieć przy stole non stop :)



4 komentarze:

  1. Te pieluchy są świetne!!!:)A serweta przepiękna !!!Musiałaś się nieźle przy niej napracować!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obrus śliczny i pracochłonny, ja chciałam sobie zrobić szydełkowy obrus do nowego mieszkania, mieszkam już sześć lat w nowym miejscu a jeszcze go nie skończyłam, mam dopiero 12 kwadratów, potrzebuję 30. Podziwiam mamę za cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
  3. nooo... ja moją mame też codziennie podziwiam :)


    niby lubie dłubaninę i jestem nawet cierpliwa jak czegoś naprawdę chcę ale szydełko mnie zawsze rozkłada na łopatki ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Serwetka powaliła mnie na kolana :O
    Podziwiam talent Twoje mamy i ślę pokłony!! :)
    Jeśli chodzi o pieluchy wielorazowe to nawet się ostatnio nad nimi zastanawiałam - ciekawa jestem czy można je używać od noworodka?? i co tam się wkłada do środka żeby nie przemiękała??
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę :) Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad, w postaci komentarza :)